Pilaw z kurczaka z pomidorami, papryką i bakaliami

Święta minęły bardzo szybko. Ale to chyba dla nikogo nie jest niespodzianką. Długie przygotowania, trzy krótkie dni i wracamy do szarej rzeczywistości. Ja od wczoraj leżę w łóżku z temperaturą, zatkanym nosem i kaszlem, który nie daje mi spokoju. Musze jak najszybciej wrócić do zdrówka, bo lada dzień Sylwester, na dodatek mam sporo pisemnej pracy. Jestem za to w posiadaniu nowej książeczki- Kucharka litewska Wincenty Zawadzkiej. Już niedługo będę korzystała z tej cudownej skarbnicy wiedzy kulinarnej. Tymczasem wracam pod ciepłą kołderkę i z kubkiem gorącej herbaty dalej walczę z zarazkami.
* tuż przed świętami otrzymałam bardzo miły prezent od firmy Podravka - zestaw ich produktów do wypróbowania. Bardzo lubię ich pomidorowe specjały, miłym zaskoczeniem były też dla mnie makarony i Vegeta Natur ( bez wzmacniaczy smaku, dodatkowych aromatów i barwników). Ucieszyły mnie też susze warzywne w okresie zimowym niezwykle przydatne- włoszczyzna suszona (moja, którą suszyłam latem już dawno poszła w zapomnienie), suszone buraczki (będą jak znalazł do sylwestrowego barszczyku) i prażona cebulka (tu zachwyty ze strony W. - ja na pewno ją wykorzystam raz kolejny robiąc bułeczki cebulowe).
Przyznam szczerze, iż nie lubię zbędnych reklam na blogach. Czasem mam wręcz wrażenie, że niektórzy niedługo będą na swoich stronach reklamować papier toaletowy. Produkty tej firmy jednak lubię i używam często, nie widzę więc z mojej strony żadnej hipokryzji w tej kwestii. Są firmy, których produkty cenię i chętnie używam. Nie uznaję od dłuższego czasu "gotowców"- pewne przyprawy wolę robić sama (nawet nie wiecie ile czasu straciłam poszukując przyprawy do piernika bez dodatku mąki- znalazłam tylko jedną firmę, która ją produkuje), gotowe sosy w słoikach omijam z daleka (chyba, że chodzi tu o sosy specjalne będące dodatkiem smakowym typu sos sojowy, Sambal Oelek czy inne). Mam pewne typy jeśli chodzi o produkty, które chętnie kupuję (i tu przypominam o zasadzie- droższe nie znaczy lepsze). Postaram się na ten temat w wolnej chwili troszkę napisać, jeśli rzecz jasna będziecie tym zainteresowani.
Składniki (na 4 porcje):[przepis z moimi zmianami pochodzi z książki Kuchnia turecka z serii Podróże kulinarne]
- 400 g filetów z piersi kurczaka- oczyszczone i pokrojone w kostkę o boku 1 cm
- 1 pęczek dymki- pokrojony w cienkie plasterki
- 1 żółta papryka pokrojona w kostkę lub krążki
- 2 ząbki czosnku drobno posiekane
- 250 g pomidorów bez skórki pokrojonych (użyłam pomidorów krojonych Podravki)
- 1 suszony strąk chilli (dałam jedną papryczkę suszoną peperoncino)
- 1 mała paczuszka mielonego szafranu (dałam szczyptę)
- 1/2 szklanki wywaru drobiowego
- 40 g rodzynek
- 250 g długoziarnistego ryżu
- 40 g orzeszków piniowych (dałam włoskie)
- sól, świeżo mielony pieprz, 1/2 łyżeczki kuminu
- 1/2 pęczka natki pietruszki
- do podania- 200 ml jogurtu naturalnego zmieszanego z łyżeczką kuminu

W przepisie zalecano wykonanie potrawy na patelni. Ja postawiłam jednak na garnek z grubym dnem. Na rozgrzanym tłuszczu smażymy mięso, paprykę, cebulę i czosnek około 4 minuty ze wszystkich stron (może potrwać to odrobinę dłużej). Do bulionu dodajemy szafran, wlewamy do mięsa i doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień, dodajemy opłukany ryż, sól, pieprz, kumin, suszoną rozkruszoną papryczkę, pomidory, rodzynki i orzechy. Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem około 25 minut (w razie potrzeby podlewamy wodą). Danie obficie posypujemy drobno posiekaną natką pietruszki. Podajemy z jogurtem wymieszanym z kuminem.




przepisy


