Pierniczki migdałowo - gryczane
Przyprawę piernikową już mamy. Teraz pozostało już nam tylko upiec pierniczki. Piekę zwykle jeden gatunek co roku, za to w dużej ilości, żeby mieć sporo do zawieszenia na choince i jeszcze trochę do obdarowania przyjaciół. Właściwie na każde Boże Narodzenie wypróbowuję nowy pierniczkowy przepis. Tym razem miałam własną koncepcję. Wpadł mi kiedyś w oko - chyba niemiecki - przepis na pierniczki z mąką gryczaną. Przypomniałam też sobie recepturę Lucyny Ćwierczakiewiczowej na gryczane ciasto z dodatkiem migdałów. Postanowiłam więc dodać do moich pierniczków i mielonych migdałów i nieco mąki gryczanej. Ta ostatnia ze swoją orzechową nutą doskonale się w takich wypiekach sprawdza. Jej ilość jest bardzo niewielka w stosunku do mąki pszennej (nie chciałam przedobrzyć i skończyć ze zbyt intensywnym gryczanym smakiem). Jeśli ktoś takiej mąki nie toleruje, jak najbardziej może upiec pierniczki jedynie ze zwykłą mąką pszenną.
Ja przygotowałam ciasto w środę wieczorem, a piekłam swoje pierniczki w piątek. Sobota była dniem lukrowania. Do tej czynności zaganiam całą rodzinę. Muszę przyznać, że moi panowie nawet zbytnio nie oponują. Zawsze jest dużo śmiechu z tego ozdabiania, bo zdolności plastyczne mojego męża i syna są na mniej więcej równym i co tu dużo mówić - dość niskim poziomie. Ja po tym jak jednego roku udowodniłam sobie, że umiem ozdabiać pierniczki, nawet bardzo fikuśnie, przestałam walczyć o jakieś cudowne i misterne wzory. Wszystko jest proste, skromne, nie za dużo kolorów i ozdób. Inwestuję raczej w foremki i wycinam zabawne kształty. Nie raz i nie dwa zdarza się, że moją przemyślaną koncepcję Łukasz lub Maciej psują mi jakimś swoim wariackim zdobniczym pomysłem. Zwłaszcza, że każde z nas szaleje ze swoim kolorem lukru w rękawie cukierniczym i dekoruje co się da. ;) Najważniejsza jest wspólna zabawa i razem spędzony czas. Jeden z wypadków jaki zdarzył nam się przy pracy można zobaczyć tutaj. Część z tych rodzinnie udekorowanych pierniczków już wisi na naszej choince.
W tym roku przebojem był renifer, piernikowa rodzina (Maciej z Łukaszem nawet ustawili żłobek z piernikowych figurek) i foremki do wycinania ażurowych gwiazdek. Bardzo nam też przypadły do gustu ułatwiające lukrowanie foremki 3D, dzięki którym już w czasie wycinania pierniczków odciska się linie do lukrowania. Nie sądziłam, że da to taki fajny efekt. W przyszłym roku nastawiam się więc na zakup kolejnych trójwymiarowych foremek. Życzę wszystkim wesołego pierniczkowania 2009.
Pierniczki z migdałami i mąką gryczaną
200 g jasnego miodu
200 g ciemnego miodu
100g masła
100 g ciemnego brązowego cukru z melasą
100 g jasnego brązowego cukru (np. rapadura)
125 ml mleka
1 duże jajko
700 g mąki
25 g maizeny (skrobi kukurydzianej )
10 g ciemnego kakao (ok. 1 i 1/2 łyżki)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
150 g mąki gryczanej
150 g migdałów bez skórek zmielonych na pył
2 i 1/2 łyżeczki egzotycznej przyprawy do pierników
sok i skórka otarta z 1 cytryny
Miody, cukry, masło i mleko podgrzewamy w dużym garnku, aż się wszystko ładnie rozpuści. Masa nie może się zagotować.
Mąkę pszenną, maizenę, kakao, proszek do pieczenia i sodę przesiewamy (to ważne, inaczej będą grudki kakao w cieście). Następnie dodajemy do tej mieszanki mąkę gryczaną, jak najdrobniej zmielone migdały i przyprawę do pierników i wszystko mieszamy trzepaczką do piany.
Do lekko przestudzonej masy miodowej dodajemy jajko i ubijamy trzepaczką, aż się połączy z resztą składników. Wsypujemy suche ingrediencje oraz skórkę otartą z cytryny i dobrze mieszamy (ja zatrudniam męża z drewnianą łyżką, ale można to też zrobić mikserem z hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego). Masa będzie lepka i gęsta i bardzo ciężko będzie ją mieszać. Na koniec dodajemy do niej sok z cytryny i ponownie dobrze wyrabiamy.
Ciasto powinno leżakować w lodówce przez minimum 24 godz (a nawet dłużej do 48 godz).
Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Po leżakowaniu wyjmujemy ciasto z lodówki. Nabieramy porcję do wałkowania (reszta znowu ląduje w zimnie). Wysypujemy blat mąką i wałkujemy ciasto na grubość 3-5mm (ja wolę cieńsze pierniczki, więc u mnie jest to ta pierwsza wartość). Wycinamy pierniczki, układamy na dużej blaszce od piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok. 10-15 min w zależności od wielkości pierniczków.
Po wystudzeniu dekorujemy lukrem ukręconym z 1 szkl cukru pudru i 1 białka. Przechowujemy w szczelnie zamkniętej puszce, żeby zmiękły.




przepisy


