Pierniczki
Trwa festiwal pierniczków organizowany przez Maltę, a ja na pierwsze pierniczki wybrałam przepis Dorotus, bo jak napisała są one pyszne, zarówno po upieczeniu jak i później, dobrze się przechowują. To było ważne dla mojego synka, który już nie mógł sie doczekać, żeby sobie zjeść kilka. Mieliśmy dużo zabawy dekorując je pisakami lukrowymi.

Składniki:
- ¼ szklanki miodu
- 5 łyżek miękkiego masła
- ½ szklanki brązowego cukru (lepiej zastąpić cukrem pudrem)
- 1 jajko
- 2 ¼ szklanki mąki
- 1 łyżeczka sody
- 4 łyżeczki przyprawy do piernika
- opcjonalnie: 1 łyżeczka kakao (jeśli lubicie, gdy pierniczki mają ciemniejszy kolor)
Wszystkie składniki wymieszać i zagnieść ciasto. Rozwałkować, delikatnie podsypując mąką (jeżeli sie bardzo klei, podsypać więcej), na grubość około 3 mm, wycinać pierniczki.
Przy pomocy słomki lub wykałaczki można wyciąć otworek na wstążkę.
Układać na blaszce wyłożonej papierem i piec około 10 minut w temperaturze 180ºC. Uważać, by nie piec za długo, bo będą miały posmak goryczy. Po upieczeniu wystudzić i ozdobić.
By pierniczki ładnie się błyszczały i miały ciemną skórkę, można przed pieczeniem posmarować roztrzepanym jajkiem.
Po upieczeniu są mięciutkie, później twardnieją, by znów zrobić się miękkie chłonąc wilgoć z powietrza. Przechowywać w szczelnym pojemniku (długo się przechowują).
Smacznego :)

A oto choinka zdobiona przez mojego synka:






przepisy



