Pieczone słodkie ziemniaki z azjatyckim sosem
Dzisiaj bardziej jesienne danie niż w poprzednim wpisie, bo i pogoda się trochę ustatkowała i temperatury spadły z 30ºC na tutejsze typowe 24ºC. Czyli wreszcie mamy jesień. Pomidory i papryki jeszcze w ogródku na krzakach sobie spokojnie czerwienieją, bo tu nigdy nie ma przymrozków, tak że krzywda im się nie stanie.
Wznowiliśmy z Łukaszem - po przerwie w czasie upałów, gdy ja odmawiałam współpracy - nasze wieczorne przebieżki z domu na plażę. Wreszcie, dzięki temperaturom bardziej przyjaznym człowiekowi, nie wracam mokra jak szczur, ale i tak ledwie żyję goniąc za moją latoroślą. Ale taki to już los, gdy się ktoś podjął biegać z 17-latkiem. Portugalczycy "joggingują" już w kurtkach - w końcu jesień to nie żarty. My - forpoczta ludów dalekiej północy - w koszulkach bez rękawów i krótkich spodenkach. ;) Gdy tylko na naszej trasie pojawiają się jakieś ładniejsze dziewczyny moje dziecko natychmiast oddala się ode mnie z prędkością naddźwiękową i udaje, że mnie nie zna. :)
Wróćmy jednak do spraw kuchennych. W końcu po tych biegach trzeba coś przekąsić. Słodkie ziemniaki, zwane też patatami lub batatami, odkryłam dopiero po wyjeździe do Portugalii. W sklepach bywają tu 2 gatunki, z wierzchu wyglądające niemal identycznie - fioletowo-brązowa skórka i wydłużony kształt, jak wypisz wymaluj torpeda. Za to wnętrze może być kremowo-białe lub pięknie pomarańczowe. Ta druga odmiana jest powszechna w Ameryce Północnej. Latynosi za to cenią chyba bardziej tę pierwszą. Ja przychylam się do gustów północy, te pomarańczowe wewnątrz pataty mają moim zdaniem wyrazistszy smak, no i bez dwóch zdań są ciekawsze wizualnie.
Użyłam więc dzisiaj atrakcyjnych kolorystycznie ziemniaków o intensywnie pomarańczowym wnętrzu. Uwielbiam je z kontrastującymi słonymi i pikantnymi dodatkami. Nie jadłam ich chyba nigdy na słodko, jak to lubią Amerykanie na Święto Dziękczynienia (robią z nich nawet nadzienie do paja).
W dzisiejszym moim przepisie dodatki w postaci intensywnego w smaku maczadełka są dalekowschodnie w charakterze. U nas w domu te dziwaczne patatowe pieczone frytki zniknęły w mgnieniu oka. Mam nadzieję, że i Wam zasmakują. Zainspirował mnie ten przepis Marthy Stewart.
Pieczone słodkie ziemniaki z azjatyckim sosem
1kg słodkich ziemniaków 3 łyżki oliwy extra virgin 1 łyżka grubej morskiej soli
1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
Sos: 3 łyżki grzybowego sosu sojowego 3 łyżki czarnego octu ryżowego (black rice vinegar) 1 łyżka oleju z prażonego sezamu (toasted sesame oil)
2-3 łyżki lekko uprażonego sezamu do podania
Piekarnik nagrzewamy do 240ºC. Ziemniaki obieramy i kroimy w ósemki. W dużej misce mieszamy ziemniaki z solą, pieprzem i oliwą. Rozkładamy na wyłożonej folią aluminiową dużej blaszce do pieczenia, w jednej warstwie. Pieczemy do miękkości, raz ostrożnie przewracając kawałki na drugą stronę, przez ok. 20-30 min.
Mieszamy ze sobą składniki sosu. Sezam podajemy w osobnej miseczce. Każdy kawałek ziemniaka moczymy w sosie, a następnie w sezamie.




przepisy


