Pi i sigma? Pigwa
Żyje człowiek prawie trzydzieści lat (to straszne !!!!) na świecie i okazuje się jak wielu rzeczy nie wie.
Otóż szliśmy pewnego sierpniowego popołudnia, niewykluczone, że to było jedno z ostatnich sierpmiowych popołudni w tym roku, a dodać należy, że szliśmy przez las. I wyroslo przed nami coś takiego:

Dla ścisłości dodać należy, że nie przed nami a z prawej naszej strony.
A co to takiego? zapytaliśmy
Podeszliśmy aby przyjrzeć się sprawie/krzakowi bliżej...

Po dliższych oględzinach i konsultacjach ze starszyzną plemienną dowiedzieliśmy się, że mamy oto do czynienia z PIGWĄ.Ja pierwszy raz widziałam tę roślinę na na oczy. Wstyd prawda....? A tymczasem okazuje się, że aromat pigwy nie ma sobie równych, poważnie, sprawdziłam...

Tak prezentowała się z bliska.
Dodać należy, zgodnie z przekazaną przez bardziej doświadczonych w pigwie uczonych, że nie jest to roślina leśna, a ogrodowa, więc niebywałe mieliśmy szczęście, że się na nią natknęliśmy.

Trochę przypomina małe rajskie jabłuszko.
Zerwaliśmy więc pigwę, bo była już dojrzała. Zostawiliśmy jedną.

Ponieważ jak widać była kompletnie niegotowa na spotkanie z przeznaczeniem.
O tym co spotkało pigwę opowiem w następnym odcinku.



przepisy


