Pestki z dyni

Rozbierając dynię oprócz miąższu, który kulinarnie wykorzystaliśmy w poprzednich odcinkach otrzymujemy też masę pestek. Ponieważ jest ich naprawdę sporo radzę ich nie wyrzucać bo można je w prosty sposób podsuszyć a później sobie podjadać. Najtrudniejsze w pozyskaniu pestek jest ich oddzielenie od miąższu ale trochę cierpliwości zostanie szybko nagrodzone. Jeśli już mamy 'wydłubane' pestki wrzucamy je na sitko płuczemy pod bieżącą wodą i suszymy. Ja w celu suszenia zastosowałem piekarnik ale można też je pewnie podsuszyć na kaloryferze. Jeśli suszymy w piekarniku to, wysypujemy pestki na blachę starając się żeby nie leżały jedna na drugiej, i wstawiamy je do piekarnika rozgrzanego do 60 stopni z lekko uchylonymi drzwiczkami (żeby para miała gdzie uciekać). Od czasu do czasu warto potrzącnąc blachę żeby pestki przemieszać i poprzewracać. Po ok. godzince powinny być już na tyle podsuszone, że można się nimi zajadać.
A pestki dyni to kopalnia cynku i lecytyny. Cynk działa dobrze na prostate, lecytyna na pracę mózgu - a więc zażywanie jej wskazane jest w okresie wzmożonego wysiłku umysłowego. Studenci jedzcie pestki z dyni w czasie sesji!!! :). Zawierają też sporo witamin z grupy B i dużo wartościowego białka. Są także stosowane przeciw pasożytom układu pokarmowego.
Oprócz powyższych zalet pestki z dyni są po prostu smaczne!
Tekst pochodzi z http://zajadamy.blox.pl



przepisy

