Orzeźwiająca sałatka z czerwonym grejpfrutem i zielonymi oliwkami

Smak gorzki jest chyba najtrudniejszy do dozowania w kuchni i akceptowany przez biesiadników z największymi oporami. Sama niespecjalnie lubię np. radicchio, jeśli już to używam go w celach bardziej ozdobnych (dla dodania koloru), niż konsumpcyjnych. Jeśli jednak lekką goryczkę przełamiemy odrobiną słodyczy i kwaśnego smaku, doznania smakowe zaczynają być o niebo bardziej interesujące i całkiem możliwe do przyswojenia. Pomyślcie o grejpfrucie - tu już sama natura wpadła na pomysł, że gorzki, słodki i kwaśny to wirtuozerskie trio. :)
Moja dzisiejsza sałatka, inspirowana przepisem z książki Donny Hay "Marie Claire: Cooking" , zawiera 3 składniki z małą dawką przyjemnej goryczki: grejpfruta, oliwki i rukolę. Ta ostatnia jest już moim autorskim pomysłem, bo pani Hay używa rukwi wodnej. My jej w tutejszym klimacie raczej unikamy na surowo, z wiadomych względów (przynajmniej w tutejszym klimacie ryzyko wprowadzenia do własnego przewodu pokarmowego różnych niepożądanych żyjątek jest dość spore). Wszystko to przełamane kwaskowym smakiem grejpfruta i odrobiną soku z cytryny i oczywiście melasą z granatów.
Tu konieczna jest mała dygresja o tej melasie. Jest to produkt bliskowschodni, charakterystyczny między innymi dla kuchni tureckiej i ormiańskiej. Ja dowiedziałam się o jego istnieniu z książki "The Armenian Table" i od tej pory bezskutecznie go poszukiwałam. W końcu wpadłam na pomysł, że mogę tę melasę sama wyprodukować w mojej domowej kuchennej manufakturze. Granatów tu w końcu jesienią nie brakuje.
Po teoretycznym przygotowaniu z pomocą Googla, przystąpiłam do działania. Instrukcje są przeróżne, bo problemem jest uzyskanie soku z granatów, w taki sposób, aby nie miał goryczki (ach, znów ta wszędobylska goryczka). Z tej przyczyny nie poleca się miksowania nasion. Niektórzy z dużą dozą samozaparcia wyciskają sok przez gazę, inni lekceważąc przestrogi wrzucają miąższ do blendera. Ja znalazłam sposób prosty i moim zdaniem skuteczny. Zasypałam ziarenka granatu cukrem, pozwoliłam im się macerować przez noc i już na następny dzień pływały w dużej ilości intensywnie czerwonego soku. Teraz już tylko pozostało mi cierpliwie podgrzewać go, aż do uzyskania gęstej ciemno-bordowej pięknie pachnącej melasy.
Na drugi dzień po wyprodukowaniu dwóch słoiczków tego delikatesu znalazłam go na półce w supermarkecie. Sprzedawczyni z radością oznajmiła mi, że właśnie mają w ofercie od wczoraj ten nowy i egzotyczny produkt. :) No cóż, pozostaje mi satysfakcja, że moja melasa też się pięknie udała i nie ustępuje w niczym tej tureckiej (bo oczywiście kupiłam dla porównania z oryginałem).
Sałatka z czerwonym grejpfrutem i zielonymi oliwkami
1 szkl zielonych oliwek bez pestek
2 czerwone grejpfruty z wyfiletowanym miąższem
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
3 szkl rukoli i roszponki (lub rukwi wodnej)
1/2 szkl zrumienionych na suchej patelni orzechów laskowych
1 awokado pokrojone w półplasterki
Sos:
1 łyżka melasy z granatów
1 łyżeczka soku z cytryny
2 łyżki oliwy extra virgin
grubo zmielony czarny pieprz
Układamy składniki sałatki na indywidualnych talerzach. Mieszamy ze sobą składniki sosu (gdyby melasa była zbyt gęsta lekko ją podgrzewamy z sokiem cytrynowym w mikrofali). Polewamy sałatkę sosem.




przepisy
