No to jestem i robię dżem



Zdjęć z wakacji nie będzie bo utopiłam aparat.
Na szczęście ;-) jedzenie było mało fotogeniczne i nieszczególnie smaczne, więc nie ma czego żałować.
Zaraz po powrocie rzuciłam się pędem na bazar celem dokonania zakupu owoców sezonowych. Czereśnie, maliny, borówki (brr ale cena), czerwone porzeczki, jagody agrest.. Jednym słowem bomba witaminowa. Poezja smaku :)
Niestety truskawki jakies takie nietęgie, poszły zatem na dżem.
A że dżemy truskawkowe od lat robię w ten sam sposób to wkleję tu przepis, jaki podawałam swego czasu na forum Gazety.
kupujemy truskawki
myjemyobieramykroimy lub zgniatamysmażymy podsypując od czasu do czasu cukrem lub fruktozą.
Smażenie trwa kilka dni. Tzn. samo smażenie to jakieś kilkanaście – kilkadziesiąt minut, natomiast przerwy między jednym smażeniem a drugim są bardzo długie – kilku / kilkunastogodzinne. Absolutnie nie nalezy się przejmować wydzielającym się sokiem, niczego nie zlewać, tylko spokojnie smazyc dalej
Do takiego dżemu można dodawać różności: od wanilii, poprzez kakao, po kawę (mieloną). Starty świeży imbir, wiórki kokosowe, skórki z cytrusów też idealnie pasują.
Można dodać nieco ulubionego alkoholu, ciut chili w proszku.. I tak dalej. Wystarczy puścić wodze fantazji :)
Gorący dżem pakujemy do wysterylizowanych słoików, zakręcamy, stawiamy do góry nogami. I gotowe
Ten widoczny na zdjęciach jest z dodatkiem octu balsamicznego
Tu cały wątek dotyczący ww. dżemu
http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,25432895,25432895,0,2.html?v=2 ps. niech mi ktoś wyjaśni dlaczego zdjęcia wklejąją się w złej kolejności... ja za głupia na tego bloga jestem




przepisy



