- nie podoba się -
oznajmił ostatnio Kruszyn bacznie mi się przyglądając.- co ci się nie podoba? - spytałam.
- włosy - pokazał palcem, po czym krzyknął: - stare włosy wróóóóóóć!
(osobiście mnie też się nie spodobały nowe pasemka. 3 dni później przefarbowałam się z powrotem na kasztanowo. Facet zobaczył różnicę znacznie później! ech, ci faceci! ;-))
*
huśtam Kruszyna.
- popsiuta huśtafka - pokazuje na tę obok.
- rzeczywiście - potwierdzam. - kto ją popsuł?
...
- jakiś łobuz! - odpowiedział po namyśle Kruszyn :-)
*
- lejdi gaga! - od progu woła Kruszyn.
właśnie wrócił ze spaceru z Babcią.
- zlobiłem bach i zlobiłem lejdi gagę - pokazuje mi rączkę z zadrapaniem...
(skończyło się na pierwszym Kruszynowym plasterku i pierwszych podartych na kolanach spodniach. na taką "lejdi gagę" (ech te skojarzenia! ;-)) nie pozostało nic innego jak rozpieścić mojego chłopczyka. deser koniecznie!)

a na deser ryż na mleku. nie tylko Kruszyn uwielbia takie desery. załapał się też Facet, Babcia i nawet mama ;-)
nowa wersja ryżu zapiekanego z jabłkami.
primo: bardziej kremowa.
secundo: co lepsze, ze śliwkami!!!
polecam! :-)
//pomysł podpatrzony w magazynie "good food", numer wrzesień'11. przerobiony na własne potrzeby :-)

ryż na mleku ze śliwkami
(3-4 osoby)
- 200g ryżu na risotto (krótki)
- 850ml mleka
- 2 laski cynamonu
- 3 + 2 łyżki cukru
- 5-6 śliwek
- sok z 1/2 cytryny
- odrobina wody (opcjonalnie)
- 125ml śmietanki kremówki (36%)
śliwki umyć. rozpołowić. wyjąć z nich pestki. ułożyć w naczyniu żaroodpornym do góry miąższem. polać sokiem z cytryny. posypać 2 łyżkami cukru. piec 30-35 minut w 180 stopniach. jeśli śliwki nie puszczą za dużo soku, można je odrobinę polać wodą.
w tym czasie przygotować ryż na mleku: w rondelku zagotować mleko z 3 łyżkami cukru i 2 laskami cynamonu. kiedy zacznie się gotować, wsypać ryż. gotować na średnim ogniu, często mieszając. ryż powinien być miękki (około 30-40 minut gotowania). jeśli potrzeba dolać odrobinę mleka.
z rondelka wyjąć cynamon. wlać kremówkę i wymieszać. gotowy ryż ułożyć na upieczonych śliwkach. piec jeszcze 5-10 minut w 180 stopniach.
podawać ciepłe.
(jedyne co nam przeszkadzało to oddzielające się skórki śliwek)
ocena Faceta:
"mój ulubiony deser z dzieciństwa!"
ocena Kruszyna:
"pyśności!"
(ostatnia Kruszynową pysznością numer jeden pozostaje jednak... pasta do zębów! ;-))
*cytaty z zeszytu Kruszynowych powiedzonek :-)
przepis dołączam do akcji Blue_Megi "śliwka 2011":





przepisy


