naleśniki suzette i końcówka pomarańczy...
coraz bardziej podoba mi się fakt, że zima przebiera już nogami ku furtce z napisem "wyjście", pozwala na pierwsze pąki drzewom, Zielona Wyspa nabiera mocniejszej zieleni, a nasze poliki mniej zimowych rumieńców, Kruszyn huśta się na ulubionej huśtawce znacznie dłużej niż miesiąc temu, księżyc pojawia się na niebie znacznie później, a moja już lekko znudzona zimowa kurtka ustępuje miejsca czerwonemu wiosennemu płaszczykowi coraz częściej...coraz bardziej podoba mi się fakt, że wiosna już tuż tuż i choć klimat na Wyspie zmienia się z roku na rok, przypominając coraz bardziej ten, który zostawiłam za sobą w PL 6 lat temu, kiedy to pakowałam emigracyjną walizkę, mam wrażenie, że jednak teraz przyjdzie ona już na dobre!

żal mi jednak trochę zimowego widoku, który w tym roku z okna naszej sypialni w postaci ośnieżonej góry umilał zimę, żal tych nieskończonych ilości kubków herbaty z sokiem malinowym wypitych w bliskim towarzystwie, żal ulubionego zielonego szala, który ustąpi miejsca wiosennym apaszkom i wreszcie żal pomarańczy, z którymi żegnam się powoli, bo oto otwiera się sezon na nowe wiosenne owoce...
choć żal to za duże słowo! po co żałować czegoś, co i tak nastąpi prędzej niż myślimy. przecież taki już urok, że po wiośnie przyjdzie lato, a po lecie jesień i znów zima... cykl, przed którym nie da się na dobre uciec... no chyba, że wyjadę na Bali za Julią Roberts* ;-)
dlatego jeszcze dziś, zanim pomarańcze na dłuższy czas znikną z mojej kuchni, zapraszam na naleśniki Suzette. ale uwaga! moja wersja nie wybucha i nie płonie, za to nasiąknięta jest aromatycznym sosem pomarańczowy dla wielbicieli marmolady jak znalazł! jeśli brakuje Wam jednak wrażeń, wystarczy naleśniki skropić większą ilością likieru na talerzu, podpalić i voila!
//przepis na naleśniki Suzette, jak i sam przepis na naleśniki z magazynu "good food" (marzec 2011), lekko przeze mnie zmodyfikowane

naleśniki z magazynu good food
(8 sztuk na patelni o średnicy 23cm)
- 210g mąki pszennej
- 300ml mleka
- 150ml mineralnej wody niegazowanej
- 3 jajka
- 40g masła
- szczypta soli
mleko wymieszać z wodą. przygotować mąkę i sitko.
jajka wbić do misy. zacząć miksować mikserem bądź trzepaczką.
powoli wlewać miksturę mleczną do misy z jajkami i miksować razem. następnie przesiewać powoli mąkę. miksować dalej, aż masa będzie gładka, bez grudek. ciasto posolić i ponownie wymieszać. odstawić na 30 minut.
po tym czasie rozpuścić masło, lekko przestudzić i zmiksować z ciastem.
smażyć naleśniki na teflonowej patelni nie używając dodatkowego masła lub oleju.

neleśniki suzette
(sos na 8 sztuk naleśników)
- 8 sztuk naleśników z ulubionego przepisu (lub tego powyżej lub mojego ulubionego, klik klik, tutaj)
- 3 łyżeczki cukru
- 250ml soku z pomarańczy (świeżo wyciśniętego, 2-3 sztuki)
- skórka starta z 1 pomarańczy
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 łyżeczka pomarańczowego likieru (opcjonalnie)
- 50g masła
- kilka łyżeczek kandyzowanej skórki pomarańczy
w garnuszku o grubym dnie umieścić cukier. roztapiać go na małym ogniu nie mieszając, aż powstanie karmel. gdy zacznie brązowieć, zdjąć z ognia i wlać odrobinę soku z pomarańczy (uwaga! może pryskać!). wymieszać łyżką, następnie wlać resztę soku. dodać skórkę z pomarańczy, sok z cytryny oraz likier. postawić garnuszek z powrotem na mały gaz. podgrzewać, mieszając. dodać pokrojone w kostkę masło. mieszać i podgrzewać, aż się rozpuści, a sos nieco zgęstnieje.
podzielić sos na dwie części.
2/3 pierwszej porcji sosu przelać na rozgrzaną patelnię. usmażone wcześniej naleśniki złożyć w koperty. ułożyć je na patelni z sosem. polać pozostałą częścią sosu, ozdobić kandyzowaną skórką pomarańczy i chwilę razem zapiekać. podawać natychmiast.
powtórzyć czynność z pozostałą połową sosu i 4 naleśnikami.
* mowa o filmie "jedz, módl się i kochaj", w którym bohaterka grana przez Julię Roberts wyjeżdża m.in. na Bali w poszukiwaniu "siebie"...
rok temu:
muffinkowe pączki





przepisy
