najprostsze ciacho świata
Właściwie wstyd nawet nazywać to przepisem. Raczej pomysłem. Codzienną inspiracją. Gotowaniem "na szybko". Dla wszystkich tych, którym brakuje czasu, chęci lub umiejętności ;)
Tak wyszło, że ciocia moja musiała opróżnić swoją spiżarnię. "W spadku" dostałam więc słoiki pełne brzoskwiń w zalewie, śliwek w galaretce, korzennych wiśni, powideł i innych cudów. Dziś na szybko postanowiłam więc wykorzystać któryś z nich i przygotować ciasto błyskawiczne. Najprostsze ciacho świata. :)

Składniki:
- 2 rulony ciasta francuskiego
- słoik "czegoś w całości". U mnie były to śliwki w luźnej galaretce, ale równie dobrze nadadzą się inne przetwory, gdzie owoce są wyraźnie wyczuwalne.
- w razie potrzeby trochę cukru
Piekarnik rozgrzewamy co 180 st. Formę na tartę wykładamy jednym rulonem ciasta, nakłuwamy widelcem i wkładamy do piekarnika na 15 minut. Wyjmujemy, wykładamy równomiernie owoce, w razie potrzeby posypujemy cukrem (jeśli akurat dany słoik jest "na kwaśno") i przykrywamy kolejną warstwą ciasta francuskiego. Wierzch ciasta delikatnie nakrawamy "w kratkę" i pieczemy przez kolejne 30-40 minut, aż się ładnie zarumieni. Można podawać posypane cukrem pudrem lub z gałką waniliowych lodów.
Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)
Ps. W przypływie weny upiekłam dziś jeszcze ciasteczka, ale o nich jutro, bo dziś nie zdążyłam przed zachodem słońca ze zdjęciem ... :)




przepisy



