Mizuna czyli moje japońskie zielsko
Moi wierni czytelnicy wiedzą z pewnością, że mam totalnego hopla na punkcie egzotycznych produktów. Nie tyle nawet emocjonuję się kulinarnymi modami i nowinkami, co raczej napawa mnie niezmierną radością zdobycie jakiejś rzadkiej orientalnej przyprawy, czy wykorzystanie w daniu niezwykłej rośliny. Ten post będzie właśnie na temat egzotycznego, bo aż dalekowschodniego warzywa.Bohaterką dzisiejszego wpisu, jak już zorientowaliście się z tytułu, jest mizuna. Przyznam, że jest to zielenina, z którą zapoznałam się dopiero tu w Portugalii, a konkretnie rok temu na moim ekologicznym ryneczku. Prawie na każdym stoisku leżały wówczas duże pęki mocno postrzępionych, pierzastych, spiczasto zakończonych liści. Nie byłabym sobą, gdybym ich natychmiast nie kupiła. Dopytałam tylko o nazwę i pognałam do domu. Zasiadłam do komputera, przewertowałam swoje książki i doszłam do wniosku, że zrobiłam wcale niezły zakup.
Mimo, że w Europie mizuna nie cieszy się dużą popularnością, na Dalekim Wschodzie jest to warzywo bardzo cenione i lubiane. Podobno jest to roślina łatwa w uprawie, dość odporna na zimno i dostępna jest dzięki temu (przynajmniej tutaj w Portugalii) przez większą część roku. Należy ona do rodziny warzyw kapustnych, pochodzi ponoć z Chin, ale od Starożytności już uprawiana jest i cieszy się wielką popularnością w Japonii. W jej smaku wyczuwa się pikantną goryczkę, ale łagodniejszą niż np. w przypadku rukoli. Nie wiem czy w Polsce jest łatwo dostępna? Jeśli nie, to można ją zastąpić rzeżuchą wodną, szpinakiem, właśnie rukolą lub młodymi zielonymi pędami rzepki czy ciemnozielonymi liśćmi kale (jak słusznie mi zwróciły uwagę dziewczyny w komentarzach - kale to nasz swojski jarmuż; w Portugalii występuje jego nieco inna odmiana - bardzo tu popularna couve galega, z której robi się zupę caldo verde). Inna możliwość to hodowla we własnym ogródku (na ebay'u są dziesiątki ofert sprzedaży nasion). Mizunę można jeść w sałatkach, dusić, gotować na parze, no i oczywiście smażyć w woku. W czasie obróbki termicznej traci niemalże połowę swojej objętości.
Większość przepisów z mizuną, z racji jej pochodzenia, jest oczywiście w stylu azjatyckim. Moim zdaniem jest ona wprost idealna do łączenia z innymi warzywami, najchętniej łagodnymi lub lekko słodkawymi w smaku. W dzisiejszym daniu postanowiłam zestawić ją z marchewką i fasolką szparagową. Przyznam, że tę ostatnią lubię lekko zblanszować albo nawet podgotować przed wrzuceniem do woka. Gdy dodaję ją surową na patelnię i tylko krótko smażę, zawsze mnie denerwuje, że chrzęści i lekko skrzypi w czasie jedzenia. ;) Reszta dodatków to właściwie typowy zestaw do stir-fry: trochę kurczaka, sos sojowy, czosnek, olej sezamowy, odrobina dymki. Świetnie smakuje w towarzystwie brązowego pełnoziarnistego ryżu. Wiosenne, lekkie i ekspresowe. Czegóż chcieć więcej? ;)

Kurczak z woka z mizuną, fasolką szparagową i marchewką
1 białko jaja , lekko ubite
2 łyżeczki sosu sojowego
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
400-500g mielonego mięsa drobiowego (indyk lub kurczak)
2 łyżki oleju z orzeszków ziemnych
3 marchewki, obrane i pokrojone w plasterki
1 cebula, posiekana w kostkę
400g fasolki szparagowej, pokrojonej i zblanszowanej przez 3-4 min
1/2 łyżeczki sosu chili
1 łyżka soku z limonki
1 duży pęczek mizuny (ok. 500g), pokrojonej w 5cm kawałki
4 łyżki drobno posiekanej dymki
1 łyżeczka oleju sezamowego prażonego (toasted sesame oil)
1 łyżka ziaren sezamu lub gomasio
W misce wymieszać mielone mięso z lekko ubitym białkiem, 1 łyżeczką sosu sojowego i czosnkiem. Szczelnie przykryć i wstawić do lodówki na 30 min.
Mocno rozgrzać połowę oleju (1 łyżkę) z orzeszków ziemnych w woku lub dużej patelni. Smażyć na nim ciągle mieszając mięso z kurczaka, aż przestanie być surowe. Odłożyć usmażone mięso do miski. Rozgrzać pozostałą łyżkę oleju, dodać marchewki, cebulę i fasolkę i smażyć ciągle mieszając przez 4-6 min. Dodać pozostały sos sojowy, sos chili, sok z limonki, dymkę i mizunę i krótko smażyć przez 1-2 min. Włożyć mięso w powrotem do woka, mocno podgrzać i wymieszać. Na koniec doprawić olejem sezamowym. Podawać posypane uprażonym sezamem lub gomasio.




przepisy


