milosc do slodyczy
Kruszyn zaczal, jak na polskie dziecko przystalo, od chrupek kukurydzianych i biszkoptow ;-)fajnie bylo wrocic i nam do tych dzieciecych wspomnien i chrupac z nim chrupki, czy zajadac sie biszkoptami. zapomniane przez doroslych smakolyki, znow wrocily do naszego zycia.
tak jak zupelnie niejedzeniowe sprawy, typu bujanie sie na hustawce, ganianie po trawie (ktore zdecydowanie bardziej preferuje niz bieganie po wielkich sklepach, w przeciwienstwie do Kruszyna, tam jest znacznie wiecej przeszkod niz na boisku ;-)), czy kopanie pilki (musze przyznac, ze meski swiat jest calkiem przyjemny i fajnie jest zamiast bawic sie lalkami, zaznac obecnie jezdzenia autkami po wszystkim co sie da, czy chociazby kopanie pilki, na ktora fanka pierwszych pewexowskich lalek Barbie nigdy nie miala czasu czy checi :-)).

nie dziwcie sie zatem wcale, ze biszkoptowe placuszki, ktore zaserwowalam ostatnio tak przypadly do gustu Kruszynkowi. ale i nie tylko! Facet uznal je za najlepsze, jakie jadl do tej pory, choc ja musze zazanaczyc, ze sa naprawde biszkoptowe i ostrzec, ze z tego powodu nie wszystkim moga smakowac... jak dla nas jednak super!
//przepis znaleziony w Kwestii Smaku, tu oryginal, a u nas z dodatkiem wanilii, podane z cukrem pudrem i swiezymi borowkami

biszkoptowe placuszki
(okolo 15 malutkich placuszkow)
- 165ml smietanki kremowki (36%)
- 125ml mleka
- 30g roztopionego masla
- 190g maki pszennej
- 2 jajka
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 2 lyzki cukru
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
ponadto:
- cukier puder
- swieze owoce (np. jagody/borowki amerykanskie)
jajka rozdzielic. bialka ubic na sztywno. zoltka ukrecic z mlekiem, smietanka kremowka, ekstraktem waniliowym oraz roztopionym i ostudzonym maslem.
do drugiej miski przesiac make z proszkiem do pieczenia, wsypac cukier i wymieszac razem.
teraz polaczyc suche skladniki z mokrymi. zmiksowac. na koniec dodac ubita piane z bialek i deliktanie wymieszac lyzka.
odstawic na 15 minut, nastepnie na rozgrzanym masle lub oliwie lub na czystej teflonowej patelni smazyc placuszki, nakladajac po jednej lyzce na jeden placek.
studzic na kratce. podawac posypane cukrem pudrem i swiezymi owocami.
ocena Faceta:
"najlepsze jakie do tej pory jadlem!"
ocena Kruszyna:
"smaziymy placki! smaziymy placki!" (od tej pory smazylyby codziennie ;-))
p.s. bo zapomnialam wspomniec, ale od kilku dni mam wiernego fana w kuchennych czynnosciach, ktory bierze czynny udzial (wlacznie z probowaniem wszystkiego) w gotowaniu i smazeniu, nie wspominajac o zmywaniu, gdzie przy zlewie spedzalby pol dnia ;-)




przepisy

