mietowe cukierki w czekoladzie
obdarowywanie wlasnymi wyrobami mam chyba we krwi. zatem pomysl na kulinarna akcje jaka obecnie prowadze przyszedl samoistnie.najczesciej pieke ciasto, jesli wybieram sie w gosci, to je ze soba zabieram. ale swieta sa wyjatkowe i choc nie przepadam za pieczeniem ciasteczek, postanowilam je wlasnie upiec oraz przygotowac kilka malych conieco, ktorymi mozna obdarowac bliskich.

na poczatek sprobowalam intrygujacego przepisu na mietowe cukierki maczane w czekoladzie...
i od razu strzal w dziesiatke! moga byc swietnym prezentem dla tych, ktorzy uwielbiaja miete!
przepis jest wariacja na temat przepisu z olive (numer grudniowy).

mietowe cukierki w czekoladzie (12 sztuk):
3/4 szklanki cukru pudru (plus wiecej)
2 lyzki smietanki kremowki
1/2 lyzeczki zielonego barwnika spozywczego
1 lyzeczka mietowego ekstratu (mietowe krople z herbapolu)
ponadto:
cukier puder do podsypywania
mleczna czekolada do maczania
w miseczce polaczyc cukier puder ze smietanka kremowka, barwnikiem oraz ekstratem mietowym. mieszac na jednolita mase. jesli jest za rzadka, dodac wiecej cukru pudru.
z masy rolowac walek maczajac palce w cukrze pudrze.
na posypanej cukrem pudrem desce polozyc walek z masy. pokroic go na rowne cukierki. ukladac cukierki na folii aluminiowej.
odstawic na jakis czas do lodowki do stwardnienia.
czekolade rozpuscic w mikrofali. cukierki nadziewane wykalaczka maczac w czekoladzie. suszyc na kratce.
trzymac w lodowce, ale wyjmowac chwile przed podaniem.
przepis na te cukierki zamieszczam do akcji, ktora prowadze "swiateczne prezenty":





przepisy

