Lobhia - fasolka z czarnym oczkiem
Lobhia/black-eyed beans (peas) to niezwykle urodziwa "fasolka", ktora wykorzystuje chyba kazda kuchnia swiata. Sredniej wielkosci, najczesciej kremowo-biala z czarnym "oczkiem" wyroznia sie wsrod innych straczkowych nasion - ciekawym smakiem i kremowa tekstura.Wyjatkowo popularna w Poludniowych Stanach Ameryki i Indiach Zachodnich, dokad przywedrowala z Afryki. Gotuja dania z jej udzialem rowniez w Azjii i Europie. Chwala ja wegetarianie -lobhia jest niezawodnym zrodlem wapnia, magnezu, zelaza, blonnika i bialka, co rowniez czyni z niej, obok ryzu, podstawe pozywienia ludnosci, na przyklad, w Indiach. Tam wlasnie jest ulubiona "fasola" czasu postu - zalicza sie ja bowiem do zywnosci "czystej" i "pokojowej", ceni za orzechowy posmak i wartosci odzywcze.
Ponizej moja ulubiona potrawa z udzialem lobhii. Przygotowuje ja z dodatkiem swiezych pieczarek lub nawet lesnych grzybow i pomidorow. Moze stanowic doskonale wegetarianskie danie glowne lub dodatek do innych potraw - miesnych lub warzywnych.

Lobhia z grzybami
200g black-eyed beans
400g dojrzalych pomidorow (moga byc z puszki)
125ml oleju
1 lyazka nasion kminu
3cm kawalek cynamonu
150g cebuli, posiekanej
4 zabki czosnaku
250g swiezych grzybow
1 lyzeczka mielonego kminu
1/2 lyzeczki kurkumy
1/4 lyzkeczki pieprzy cayenne
2 lyzki posiekanej swiezej kolendry
Fasolke wlozylam do rondla i zalalam ja litrem wody, przykrylam. Doprowadzilam do wrzenia, nastepnie gotowalam na malenkim ogniu przez 2 minuty. Zdjelam z ognia i zostawilam na godzine.
W tym czasie zdjelam skorke z pomidorow, pokroilam je w gruba kostke pozbywajac sie gniazd nasiennych, ale zachwoujac sok.
Garnek z fasolka znow ustawilam na ogniu, zagotowalam, potem gotowalam na wolnym ogniu ok. 30 minut, az zmiekly dostatecznie. Wtedy odcedzilam je i lekko przeplukalam.
Olej rozgrzalam w karahi, dodalam nasiona kminu i cynamonowa kore, przesmazylam krotko (ok 15 sekund). Dodalam cebule i czosnek. Gdy cebula zaczela brazowiec dodalam pokrojone grzyby. Mieszajac smazylam 3 minuty. Dodalam pomidory i reszte przypraw. Karahi przykrylam pokrywka i na malym ogniu dusilam ok. 10-15 minut.
Odkrylam, dosypalam fasolke i posolilam do smaku, posypalam kolendra. Gotowalam jesczez ok.30 minut bez przykrycia.
Podalam z mietowo-kolendrowa raita i prosta salatka Laccha i Missi Rotis - aromatycznymi plackami, specjalnoscia z Pundzabu.
Missi Rotis
115g maki gram/besan
115g maki pszennej razowej
1 zielone chilli, pozbawione nasion i bardzo drobno pokrojone
1/2 cebuli, bardzo drobno pokrojone
1 lyzka swiezej kolendry, posiekanej
1/2 lyzeczki kurkumy
1/2 lyzeczki soli
1 lyzka oleju lub stopionego masla
120-150g letniej wody
5 lyzek ghee
Do miski wsypalam maki, papryczke chilli, cebule, kurkume i sol. Dodalam posiekana kolendre i wymieszalam. Natepnie wmieszalm olej i tyle wody, aby powstalo ciasto o gestosci i lepkosci plasteliny. Wylozylam je na stol i zagniatalam, az powstala gladka masa.
Ciasto przelozylam do naoliwionej miski, szczelnie zakrylam folia kuchenna i zostawilam na godzine.
Potem ciasto podzielilam na czesci i rozwalkowalam.
Rozgrzalam plaska patelnie bez scianek (griddle) i na goracej pieklam placki, posmarowane uprzednio ghee, z obu stron. Po upieczeniu (2-3 minuty) znow posmarowalam rotis sklarowanym maslem (ghee). Gotowe ukladalam na goracym talerzu i trzymalam przykryte w cieple.
Missi rotis pasuja do wszelkich dan warzywnych czy miesnych.




przepisy

