ostatnio szukane:

comber sarni golden syrup krówki ogórki konserwowe
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
Agnieszka Inne tego autora: Królowa Wielkanocy -  parzona baba drożdżowa 56 z 267 Stefanka z twarożkiem
Potrawka z pieczonej cielęciny z ogórkami kiszonymi
Składniki
12/04/2007

Litewska potrawka

Zdjęcie - Litewska potrawka - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
"Kucharka litewska" Wincenty Zawadzkiej to książka z którą łączą się różne miłe wspomnienia z mojego dzieciństwa. Babcia Wala (zdrobnienie od Waleria), która spędziła na Litwie całe swoje dzieciństwo i młodość gotowała zawsze w kresowym stylu. Kolejna babcia - tym razem nie rodzona , ale stryjeczna - w swoim starym poniemieckim wrocławskim domu - była tak fenomenalną gospodynią, że goście - zapowiedziani i nie - pchali się do niej drzwiami i oknami.

Ten dom był zresztą ukochanym i magicznym miejscem mojego dzieciństwa. Aż do wczesnych lat podstawówki jeździłam tam na każde letnie wakacje. Dom był piętrowy, ze strychem i piwniczką z mnóstwem sekretnych zakamarków, osnutych pajęczynami i ze stosami zapomnianych tajemniczych przedmiotów. Z wielkim, miejscami półdzikim, ogrodem i sadem, pełnym papierówek, malin i poziomek. Z psami, kotami i królikami. Cóż więcej 5-cio czy 7-letniej dziewczynce było potrzeba do szczęścia. W dodatku dziadkowie pozwali mi na wszystko, sekundowali we wszelkich najbardziej zwariowanych zabawach, czy grach i dogadzali jak tylko mogli. Również kulinarnie - to była głównie domena babci Halinki. Z jej najlepszymi na świecie naleśnikami z serem i rodzynkami, pysznymi zupami z delikatnymi kładzionymi kluseczkami, tortami z kremem malinowym.

Takie wspomnienia odciskają zwłaszcza w małym człowieku swoje piętno na zawsze i cóż się dziwić mojej miłości do treściwej litewskiej kuchni. Przyznam się, że książkę, o której wspominam wykradłam z własnego rodzinnego domu cichaczem, bo również moja Mama, urodzona jeszcze w polskim Wilnie, nie miała się najmniejszej ochoty z nią rozstać i z zapałem robiła z niej naleśniki z ryżowym nadzieniem, polewała mięsa winnymi zawiesistymi sosami, podawała do zupy pomidorowej właśnie wyjęty z pieca parujący ryż zapiekany z serem. Cóż, dalekie to wszystko jest od wytycznych współczesnej dietetyki, ale cóż dietetyka ma wspólnego z rozkoszami stołu. ;)

Po tym przydługim wstępie parę słów o dzisiejszej potrawie. Kresowe panie domu oprócz tego, że prowadziły dom wystawnie, były również zapobiegliwe i zaradne. Umiały wykorzystać wszystkie produkty ze swoich gospodarstw, a także pomysłowo zutylizować resztki już gotowych dań. Już od ładnych paru lat robię tę litewską właśnie potrawkę, gdy zostaną mi jakieś pieczone mięsa, których obecność na stole zwłaszcza po świętach nieco ociera się o monotonię. Zrobienie tego dania zajmuje chyba najwyżej kwadrans i to jak się bardzo ociągamy.W dodatku jest w niej mój ulubiony , ale niestety bardzo tutaj reglamentowany produkt - mianowicie ogórki kiszone. Dla mnie więc mimo, że potrawa jest z resztek , pozostaje jednocześnie wielkim cymesem.

Potrawka z pieczonej cielęciny z ogórkami kiszonymi
w/g "Kucharki litewskiej"

1 łyżka masła
1 cebula pokrojona w drobną kostkę
resztki pieczeni cielęcej (ok. 200g) pokrojonej w paski
3-4 ogórki kiszone pokrojone w plasterki
1/2 szkl bulionu wołowego
1 i 1/2 łyżki bułki tartej

Na maśle szklimy cebulę, dodajemy pieczeń i kilka minut podsmażamy. Teraz posypujemy wszystko bułką tartą i jeszcze chwilę smażymy. Dodajemy ogórki i bulion i 5 min dusimy, aż sos zgęstnieje. Podajemy posypane szczypiorkiem. Skomentuj przepis na blogu autora »