krewetki z słodkim sosie chilli
Uwielbiam domową chińszczyznę. Szczególnie po tym jak ostatnio w centrum handlowym dostałam coś, co chińszczyzny nie przypominało w ogóle. Nie wiem czy porównanie będzie obrazowe, ale moja ukochana Babcia miksując makaron (ten cienki, do rosołu) z warzywami na patelnię i jajecznicą otrzymałaby lepszy efekt niż kucharz, który z pewną siebie miną zapytał mnie- widelec czy spróbuje pani pałeczkami? Pamiętam też przypadek, gdy sos słodko-kwaśny jak bum cyk smakował jak ten który ja podaję do gołąbków. I jak tu nie próbować własnych sił z kuchniami orientalnymi, powiedzcie mi JAK??? No nic. Wyleczyłam się z chińczyka na mieście raz na zawsze. I tak na prawdę, mając w domu zapas dobrego sosu sojowego i świeże, chrupkie warzywa, łącząc je z drobiem, świnką, skorupiakami, wyczarujemy dania których na pewno nie skrytykowałby żaden Azjata. Prędzej pokłoni się nam w pas, niż wspomnianemu kucharzowi, który do baru stir-fry dostał się chyba z przypadku.Przepis pochodzi z książki bowl food, w której sporo ciekawych chińskich dań inspiruje mnie do dalszych poczynań, dlatego... konicziła i do przodu!!! Jako wisienkę na torcie proponuję Lily Allen.
składniki (na posiłek dla dwóch osób)
- opakowanie duuużych krewetek (250g)
- 2 gniazdka jajecznych noodli (bezzmiennie m&s),
- dymka,
- strąk papryczki chilli (ususzoną dostałam od przyjaciółki),
- łyżka cukru trzczinowego,
- 3 łyżki jasnego sosu sojowego,
- mąka kukurydziana

Noodle gotujemy. Sos sojowy, cukier, pokrojone/pokruszone chilli mieszamy z łyżką wrzątku. Marynujemy krewetki. Kroimy dymkę. Krewetki szybko smażymy w woku, aż będą pięknie różowe. Dodajemy mąkę rozrobioną w kilku łyżkach wody. Dodajemy noodle i dymkę. Energicznie mieszamy. Moim zdaniem nie trzeba solić, jednak przed podaniem sprawdźcie smak.




przepisy



