Kompot z suszonych owoców
W każde święta Bożegonarodzenia na stole pojawia się pyszny i zimny kompot z suszu wg przepisu mojej prababki z Kresów. Prababka była szlachcianką, co mezalians popełniła, lecz na szczeście, nadal na świeta mogła sobie pozwolić na zakupy w sklepach kolonialnych, gdzie nabywała najlepszej jakości korzenie, miody i suszoną skórkę z cytrusów. Dziś, dzieki zdobyczom cywilizacji, życiu w globalnej wiosce zrobienie kompotu z suszu wg. przepisu prababki jest duzo łatwiejsze. Owoce na kompot przygotowałam sama korzystając z suszarki do owoców.
Składniki:
- 300 gram suszonych jabłek
- 200 gram suszonych gruszek
- 200 gram suszonych sliwek
- 200 gram suszonych moreli
- 100 gram suszonych żurawin
- 50 gram rodzynek
- świeża skórka z pomarańczy
- pomarańcza pocięta w plastry
- 3/4 szklanki cukru (jak ktos lubi słodszy, może dać więcej)
- sok z jednej cytryny
- kilka plasterków cytryny
- 2 cm świeżeko imbiru obranego ze skórki
- 2 laski cynamonu przełamane na pół
- 6 gożdzików
- 2 gwiazdki anyżu
- 1 listek laurowy
- 3 ziarna pieprzu
Suszone owoce opłukać (zwłaszcza wtedy, jeśli były kupione), odsączyć wrzucić do garnka - najwiekszego, jaki macie w domu. Dołozyć do nich skórkę z pomarańczy i pomarańczę, zalać wodą prawie do końca garnka (mnie weszły jakieś 4 litry wody ;) ) i doprowadzić do wrzenia, dołozyc przyprawy, garnek przykryc i gotować na małym ogniu przez co najmniej godzinę. Po tym czasie zestawić z ognia, ostudzić i przecedzić (kompot robię zwykle dzień przed Wigilią wieczorem, w Wigilijny poranek przecedzam owoce) . Owoce dobrze przyciskam do sita - chcę, by oddały mi jak najwięcej cennego płynu. Kompot jest lekko mętny, ale za to nieziemsko smaczny. Wlewamy do niego sok z cytryny, delikatnie mieszamy, przelewamy do dzbanka, dekorujemy kompot plastrami cytryny i chłodzimy. Zimny jest najlepszy.
Moi rodzice lubia czasem lekko go podgrzać, wlać do niego ok 20 ml rumu na porcję 150 ml i wypic po zimowym spacerze.
Smacznego!






przepisy


