Key lime pie z mojej strony Atlantyku ;)
Dość długo nie pisałam, ale to jak zwykle spowodowane jest urlopowym lenistwem i jednocześnie czasowym odcięciem od netu. Otóż postanowiliśmy sobie zrobić wakacje o dość nietypowej porze roku, korzystając z wolnego tygodnia w szkole Lukasza (hmmm... właściwie to przedłużając go do 2 tygodni). Już w zasadzie tradycyjnie udaliśmy się na zachodnią półkulę, mając w planach rejs po Karaibach, a potem zwiedzanie Nowego Meksyku i Arizony. Gdy piszę te słowa jesteśmy już na półmetku wakacji. Wyszliśmy waśnie na ląd i siedzimy na lotnisku w Miami, czekając na samolot do Albuquerque.
O rejsie będzie parę słów w następnym odcinku, a na razie chciałam się z Wami podzielić wrażeniami z Miami i okolic. A konkretnie z Key West, do którego dość niespodziewanie zawitaliśmy ponownie w tym roku. Otóż, jak zwykle w czasie wakacji w Stanach, ganiają nas tutaj huragany. Raz była to okryta złą sławą Katrina, w zeszłym roku mniejszy sztorm tropikalny, który uderzył w South Carolina, a teraz Noel, kręcący się w okolicach Bahamów. Do tych ostatnich wysp, a konkretnie należącą do naszego armatora Great Stirrup Island mieliśmy dotrzeć pod koniec naszego rejsu, jednak huragan przekreślił nasze plany i zamiast na Bahamy popłynęliśmy do znanego nam już Key West.
To jednak miało swoje zalety - mogliśmy ponownie delektować się tutejszą specjalnością - słynną key lime pie.Zacznijmy jednak od, potrzebnych do jej wykonania, tutejszych limonek, zwanych oczywiście key limes, a czasami występujących pod nazwą "limonek barmana"albo meksykańskich. Różnią się one trochę od popularniejszych, a pochodzących z Persji powszechnie dostępnych zielonych limonek. Są okrągłe, miąższ mają żółty jak cytryny, a przede wszystkim są nieco kwaśniejsze i bardziej aromatyczne. Ja upierałabym się również przy wyczuwalnej delikatnej pomarańczowej nucie smakowej. Smak i aromat jest więc dość unikalny, a same limonki chyba dość trudno dostępne w Europie. Jednak myślę, że nie ma co się zrażać, bo sama kremowa masa do pie będzie równie pyszna z innymi cytrusami.
W samym Key West, co drugi sprzedawany produkt jest o smaku lub aromacie key lime. Są limonkowe drinki, lody, smoothies, limeades (nie mylić z lemonades ;) ), butelkowany sok i miliony kosmetyków z dodatkiem tych słynnych cytrusów. I oczywiście są key lime pies. Pieczone i mrożone, z górami bitej śmietany, lekkiej bezy lub polewane czekoladą albo nawet sprzedawane jak lody na patykach.Podzielę się z wami moją wariacją na temat tego słynnego ciasta. Po degustacji dwa lata temu w jednej z cukierni na Key West ("Blonde Giraffe Key Lime Pie Factory") musiałam spróbować zrobić tą pychotkę w domu. Okazało się, że jest to deser łatwy i szybki do wykonania.
Moje pie jest ze zwykłych limonek, bo te z Keys w Portugalii niestety nie są dostępne. Ma też niewielki dodatek cytryn i pomarańczy, to taka próba zbliżenia się do smaku oryginału. Zamiast spodu z kruchego ciasta są pokruszone herbatniki digestive z brązowym cukrem. Jako dodatek do tego słodkiego ciasta proponuję mocną i aromatyczną kawę.W tym roku potwierdziło się, że key lime pie jedzona w Key West jest jak zwykle pyszna. Tym razem jedliśmy ją w malej cukierence przy Duval Street. Oprócz pie mieli tam świetne lody, pólfuntowe (sic!) chocolate chip cookies i obezwładniająco słodki, ale mimo to przepyszny peanut butter fudge. I tymi słodkimi akcentami pozdrawiam Was z gorącej i parnej Florydy.
Key lime pieforma do tarty lub pie o średnicy 26cm
Spód:
140-150g (ok. 20 sztuk)bardzo drobno pokruszonych herbatników z otrębami (typu digestive)
3 łyżki cukru brązowego, jasnego
125g stopionego masła
Nadzienie:
5 żółtek
ok.400g puszka mleka skondensowanego słodzonego
1 łyżeczka skórki otartej z limonek (tylko zielona część)
1/4 szkl świeżo wyciśniętego soku z limonek (nie zapomnijcie najpierw otrzeć skórki)
1/8 szkl świeżo wyciśniętego soku z cytryny
1/8 szkl świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
bita śmietana do przybrania
Spód:
Mieszamy składniki na spód i ściśle wylepiamy masą foremkę do pie lub do tarty - spód i boki - najlepiej dociskać ciasto do foremki metalową łyżką lub dnem szklanki Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 10-12 min. Odstawiamy na siatkę do wystudzenia.
Masa:
Ubijamy żółtka w mikserze aż masa będzie kremowa i puszysta ( nie za długo! ). Na średniej prędkości miksera dodajemy powoli mleko skondensowane. Na koniec również powoli wlewamy sok z cytrusów i startą skórkę.Ubijamy jeszcze kilka sekund. Masa będzie konsystencji rzadkiego budyniu. Wlewamy masę na wystudzony spód i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 12 min - nie dłużej , bo masa będzie niesmaczna.
Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy do całkowitego wystudzenia, dobrze jest nawet wstawić na trochę do lodówki. Podajemy z kleksami bitej śmietany.




przepisy

