kazdy z nas ma swoja zmore z dziecinstwa
na przyklad Babe Jage, przez ktora nie mogl patrzec na pierniki bardzo dlugo ;-)moja zmora na pewno byla brukselka, na ktorej juz sam dzwiek nazwy uciekalam gdzie pieprz rosnie. na prozno tlumaczono mi, ze bruskelka jest zdrowa. zdrowa nie znaczy smaczna, no nie?

i gdyby teraz popatrzec na mnie zajadajaca sie tymze warzywem, to pewnie nikt by nie uwierzyl, ze ta mala dziewczynka, co nie cierpiala brukselki to ja! a moze i ja lubilam, tylko nie tak podana jaka spoczywala na moim talerzu w czasach dziecinstwa? kto wie, moze przepis na brukselke w orzechach sprawilby, ze znacznie wczesniej bym sie z nia zaprzyjaznila??
w kazdym badz razie jest to przepis dzieki ktoremu dalam jej druga szanse i niezmiernie sie ciesze, ze to zrobilam! ;-)
//przepis jest moja interpretacja przepisu jaki podala Polska Truskaweczka tutaj, klik klik

bruskelka w orzechach
(1-2 osoby)
250g brukselki
2 lyzki masla
garsc zmielonych orzechow wloskich lub laskowych
lyzeczka miodu
1/2 lyzeczki skorki startej z cytryny
sol
brukselke ugotowac w osolonej wodzie do miekkosci. wieksze glowki mozna przecieciac na pol.
na patelni rozgrzac maslo. wrzucic tam ugotowane brukselki i smazyc na lekko rumiano. dodac skorke z cytryny, zmielone orzechy oraz polac miodem. wymieszac. posolic odrobine i smazyc razem, jeszcze chwile.
podawac natychmiast do obiadu jako dodatek.
a z czym smakuje taka brukselka?? np. z porcja ziemniaczanego puree i kotletem w panierce z orzechow, o ktorych pisalam notke wczesniej, klik klik. polecam! :-)
przepis na tak podana brukselke oczywiscie podaje w ramach akcji "orzechowy tydzien" wdlug Eli:

rok temu zajadalismy:
ulubione mielone kotletyoraz czerwona duszona kapuste





przepisy


