Kawa, kawa, kawusia....
Jak długą i krętą drogę przebyło ziarno kawowe zanim dotarło na europejskie stoły, to nie wiadomo kto raczy wiedzieć. A że z nieprzychylnym spotkało się przyjęciem o tym zaświadczyć może wiersz Andrzeja Morsztyna z 1670r, który to znalazłam na Nocach ze smakiem. Serdecznie zapraszam, tam o kawie niejedno się już rzekło. Ale i ja mam historię ciekawą...
Wyobraź sobie, że towarzyszysz Janowi III Sobieskiemu nie gdzie indziej jak tylko pod Wiedniem ...w napięciu oczekujecie na ruch ze strony przeciwnika ...Nieźle się zaczyna, ale co to ma wspólnego z kawą - mógłby ktoś zapytać...
A okazuje się, że ma....W oddziałach Jana III Sobieskiego znajdował się cukiernik Jerzy Franciszek Kulczycki. Niby cukiernik, a jakże istotną pełnił rolę. Biegle znając język turecki niejednokrotnie przedzierał się przez wrogi obóz z ważnymi listami od króla polskiego do dowództwa austriackiego. Wspomnieć należy, że nasz bohater, zanim został nadwornym cukiernikiem przez 10 lat był jeńcem u turków. Być może właśnie wtedy - w tureckiej niewoli, cukiernik doskonale poznał tajemnicę sporządzania magicznego czarnego płynu - kawy. A okazała się to umiejętność niezwykle przydatna....
Kiedy już bitwa została rozstrzygnięta, a łupy zdobyte, Jan II Sobieski w dowód uznania dla swojego cukiernika pozwolił mu wziąć dowolną rzecz spośród zdobyczy. Jerzy Kulczycki ku zdumieniu wszystkich wybrał 300 worków wypełnionych jakimś ziarnem. Worki i tak miały zostać wyrzucone, bo ich zawartość wydawała się bezużyteczna. Tymczasem nasz bohater wiedział, że ziarna, to jeszcze niepalone ziarna kawy...
Podobno zresztą wówczas turcy tuż przed parzeniem kawy palili ziarna a potem mielili. Tak, że ziarno było i świeżo palone i świeżo mielone...Ciekawy musi to być smak.
Ale wracajmy do pana Kulczyckiego. Otworzył on jedną z pierwszych na kontynencie europejskim (pomijam Wielką Brytanię, bo tam kawiarni było w owym czasie mnóstwo) kawiarnię, czy raczej dom kawowy o nazwie "Pod niebieską flaszką" i rozpropagował picie kawy. Stał się niemalże bohaterem narodowym wszystkich cukierników wiedeńskich, i do dziś dnia na pamiątkę odsieczy wystawiają oni podobno w witrynach kawiarni portrety odważnego cukiernika.
O tym, że to osobistość poważana niech świadczy rzeźba przedstawiające Kulczyckiego znajdujący się na ulicy jego imienia. Pomnik dłuta E.Pendla.

Tego wszystkiego dowiedziałam się z:
"W dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich", Wojciecha Herbaczyńskiego
i z Wikipedii
obraqzek pochodzi z: www.wien-vienna.at



przepisy

