Jesien, jesien, jesien...ach to TY!
Kazdego ranka, po "odstawieniu" dzieci do szkol, zabieram Floyda na spacer. Mamy swoje ulubione miejsca i jednym z nich jest urodziwa dolinka na Lows (lows to nazwa typowo angielska, fantastycznie sprzeczna z faktycznym charakterem terenu...nie jest to bowiem nizina, jak niejeden moglby przypuszczac, lecz wyjatkowo pagorkowata czesc u stop Pennines). Zbocza wokol dolinki pokryte sa wrzosami, wysokimi trawami, krzewinkami czarnych jagod. Wyzej rosna brzozki, sosny i swierki.Gdy Floyd zajety jest szalenstwami w wysokiej trawie, ja siadam na drewnianym stopniu, przygladam sie jego harcom i podziwiam miejsce wokol mnie.
Wczoraj znow zostalismy obdarzeni cudownym, slonecznym i cieplym dniem. Mokra od rosy trawa mieniala sie w sloncu i wygladala tak swiezo i soczyscie, jakgdyby byla to byla wiosna lub poczatek lata. Bezchmurne niebo dodawalo otuchy. Wszystko razem sprawialo wrazenie jakby jesien tu jeszcze nie zawitala...
Po powrocie do domu, capnelam kosz i ruszylam do ogrodu. W szklarni czekaly na mnie nabrzmiale od soku kiscie winogron...sa nieco cierpkie w smaku, ale za to daja wspaniale kordiale i galaretki. Podlalam nadal kwitnace i owocoujace papryki, pomidory i ogorki. Poskromilam nieco wybujale miety i melisy. Odswiezylam grzadke z brukselka i jarmuzem. Przy okazji zauwazylam, ze rosnace pod plotem maliny potrzebuja bambusowego wsparcia. Wracajac juz do domu, zatrzymalam sie obok wiekowej laweczki. Nie moglam uwierzyc wlasnym oczom...Pani Jesien przypomianiala mi o sobie w nadzwyczajnym stylu:

Dodac musze, ze klony nie rosna w moim ogrodzie, ba nie ma nawet zadnych od tej strony domu i najblizsze drzewo rosnie dobre kilkadzisiat jardow stad...
Po poludniu, gdy pieklam ciasteczka, poprosilam mego syna o bukiet takich kolorowych klonowych lisci. Wyszorowalam je dokladnie, wysuszylam i rozlozylam na talerzu. Na nie wysypalam orzechowe ciacha...

Jesienne ciasteczka
300 g zwyklej mąki pszennej
200g twardego masła, pokrojonego w kostke
100g orzechów włoskich, zmielonych
100g cukru pudru
2 żółtka
Ze wszystkich składników zagniotlam gładkie ciasto, zawinelam je w folie i wlozylam do lodowki.
Schlodzone ciasto podzielilam na dwie czesci i kazda rozwalkowalam na dosc cienki placek (3-4 mm grubosci). Foremkami wykrawalam ksztalty, ktore ukladalam na wyłożonej papierem blasze. Pieklam w temperaturze 180C przez ok.15 minut. Blache z ciastkami wyjelam z pieca. Gdy ciasteczka przestygly zdjemowalam je i ukladalam na kratce kuchennej.
Pani Lud_ dziekuje bardzo za swietny przepis.




przepisy


