hokus-pokus
Kiedy przeczytałam o tym przepisie w książce Nigelli wiedziałam, że muszę go wypróbować! Nie ze względu na sam skład, czy apetyczność, ale ze względu na to jak fascynujące jest jego wykonanie.
Coś jednak poszło nie tak - moje hokus-pokus jest mniej puszyste niż to Nigelli. Być może dałam za mało sody, albo za dużo golden syrup... sama nie wiem. Skutkiem tego jest też bardziej klejące i właściwie nadaje się do żucia i ciumkania - takie połączenie mordoklejki z karmelkiem.
Czym jest hokus-pokus? Hokus-pokus to ratunek ostateczny. Gdy w domu nie ma nic słodkiego poza miodem i cukrem, sklepy już pozamykane, a nam się bardzo chce czegoś słodkiego właśnie. Nie, żeby mi się tak chciało dziś. Ot, po prostu miałam chwilę czasu i postanowiłam wypróbować.
Nie jest to szczyt marzeń. Nie ma nic wspólnego z wykwintnym deserem. Ale jest. I jest bardzo słodkie :)

Składniki:
- 100 g drobnego cukru
- 4 łyżki golden syrup (Nigella pisze, że może być też płynny miód)
- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
Przed rozpoczęciem przygotowujemy sobie kawałek papieru do pieczenia lub folii aluminiowej posmarowaniej olejem - wielkość około A/3
Miód mieszamy w rondelku z golden syrup i wstawiamy na mały ogień. Ponoć nie trzeba go mieszać, ale ja nie mając zaufania do tej cukrowej masy stałam przy rondelku i merdałam, żeby się nie przypaliło. Gdy masa zacznie być lejąca i karmelowa, zdejmujemy z ognia, dodajemy sodę, mieszamy i gdy zacznie się pienić, wylewamy na przygotowany wcześniej papier do pieczenia lub folię.
Zostawiamy do zastygnięcia a następnie pukamy łyżką w kilka miejsc by tafla popękała. Nigella swój hokus-pokus przechowuje w metalowej puszce. Mój niestety jest na tyle klejący, że podejrzewam, że jeśli chwilę poleży w pojemniczku będę musiała na siłę odrywać od siebie kolejne kawałki ;) No ale może Wam wyjdzie lepiej :)
Smacznego życzy gruszka z fartuszka!




przepisy


