francuskie ciasteczka wiśniowo-pomarańczowe
Wczorajszy łosoś okazał się zdradziecki i niestety nam zaszkodził. Choć danie było pyszne, to rybka chyba nie do końca była pierwszej świeżości i skończyło się tym, że od wczoraj walczyłam z mdłościami. Motyw imbiru chcąc nie chcąc zagościł w mojej głowie. Po wypiciu herbaty z imbirem poczułam się lepiej. Na tyle lepiej, że zachciało mi się ciasteczek. Ale żeby dać żołądkowi taryfę ulgową ciasteczka też są z domieszką tej leczniczej przyprawy.

Składniki:
- 1 rulon ciasta francuskiego (u mnie tym razem light, ale polecam jednak używać standardowego)
- 1 pomarańcza
- 2 garście mrożonych wiśni
- 2 łyżki rumu
- 1 łyżeczka imbiru
- cukier (około 3 łyżek)
- płatki migdałów do dekoracji
Ciasto rozwijamy i dużą szklanką wykrawamy kółka. Wewnątrz każdego z kółek mniejszą szklanką/kieliszkiem zaznaczamy lekko wduszając (ale nie wycinamy!) mniejszy okrąg. Ciasteczka rozkładamy na blaszce w lekkich odstępach.
Do rondelka wrzucamy wiśnie. Dodajemy wyciśnięty sok z pomarańczy razem z miąższem i czekamy aż się zagotuje. Dodajemy rum i imbir i gotujemy jeszcze przez chwilę.
Sok odcedzamy (ja dolałam do niego wody i wypiłam, ale nie każdemu może odpowiadać taka dawka imbiru :) ). Ugotowane wiśnie nakładamy na powycinane kółka, po kilka sztuk (2-3) na jedno, tak, żeby mieścić się w mniejszym kółeczku. Ciasteczka posypujemy cukrem i migdałowymi płatkami.
Pieczemy 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.
Smacznego życzy gruszka z fartuszka! :)
Ps. Po wycięciu kółek z ciasta francuskiego zostaje sporo ścinek. Oczywiście można wycinać kwadraciki, ale u gruszki nic się nie marnuje - jutro podpowiem co dobrego można zrobić z resztek ciasta ;)



przepisy



