Festiwalowy początek
Pogoda pięknie się dziś załamała, co miało już nastąpić od kilku dni.Szczególnie wczoraj mnie dobił słyszany kolejny raz komunikat: "jutro w dalszym ciągu chłodno i pochmurno".Nie wiem, jak w dalszym ciągu, skoro u mnie ( w mieście oddalonym od stolicy nie tak bardzo daleko) cały mijający tydzień to jeden wielki duszący upał.A dziś od rana rzeczywiście przyjemny chłodek i uroczo siąpiący cały czas deszcz.Nie myślcie, że mówię to z perspektywy domowego zacisza -nic z tych rzeczy.Od rana kilkakrotnie przemieszczałam się po mieście (tramwajem, nie samochodem), więc odpowiednio zmarzłam, przewiało mnie, zachlapało mnie.Ale co tam! ja uwielbiam deszcz i chłodek (na złość ubrałam się oczywiście nieodpowiednio).
W taką pogodę, letnio-chłodną, na inaugurację Letniego Festiwalu świetna jest ta zupa, o której poniżej.Przepis pochodzi z książeczki "Kuchnia gruzińska" Grażyny Strumiłło-Miłosz.Mam kilka książeczek z tej serii i chętnie z nich korzystam.A zupa jest świetna również dlatego, że mało przy niej pracy.
Pikantna zupa gruzińska
Podaję dokładnie przepis z książeczki, bo według niego ugotowałam zupkę.Jedyne różnice to ominięcie niektórych elementów.Składniki:- 40 dkg wołowiny lub wieprzowiny z kości (ja gotuję bez kości)- 2 cebule
- 2-3 pomidory- 3-4 ząbki czosnku- 1/4 szklanki ryżu- 6-7 śliwek marynowanych- 1 łyżka tłuszczu- ostra mielona papryka, przyprawy ziołowe (według gustu pani domu)- zielona natka pietruszki- zielona kolendra (brak)- kilka listków mięty świeżej lub suszonej - sól, pieprzMięso dokładnie umyć, pokroić na niewielkie porcje, włożyć do rondla, zalać zimną wodą (6 szklanek) i gotować.Gdy mięso trochę zmięknie wrzucić ryż, drobno pokrojoną cebulę, przyprawy ziołowe, roztarty z solą czosnek i pieprz.Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, pokroić w ćwiartki, podsmażyć na tłuszczu i dodać do zupy.Dodać śliwki pokrojone w paseczki.Przed podaniem posypać zupę posiekaną zieleniną.




przepisy


