ostatnio szukane:

szyszka rodzynki cebula piwo
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
vanilla
vanilla Prowadzi bloga: green plums
Inne tego autora: Quiche z kurkami, boczkiem i chedarem 25 z 59 Jacket potatoe i Bromley
11/08/2011

feministyczne, warzywne curry

Zdjęcie - feministyczne, warzywne curry - Przepisy kulinarne ze zdjęciamiO tym, czy obiad będzie mięsny czy nie, decyduje osoba rządząca w kuchni - w tym momencie ja. Czasem, choćby się waliło i paliło i choć z piorunami burze, to nie zjem mięsa i już. Nie jestem weganką, ani wegetarianką. Nie mam żadnych ideologii, moim hasłem przewodnim jest 'jem na co mam ochote, bo widocznie moje ciało tego potzrebuje, ale nie pozwalam mu folgować, bo w końcu jestem tym, co jem a jestem zdecydowanie czymś więcej niż papierem toaletowym'. Tego dnia, gdy przygotowałam curry, spodziewałam się wiercenia dziury w talerzu w poszukiwaniu mięsiwa. Spodziewałam się, że usłyszę, że co prawda najlepsze co może być to indyjska kuchnia, oraz wiele ALE, po którym pojawiłyby się najdziwniejszej maści argumenty. Poprzez to, że prawdziwy mężczyzna.... i że odkąd ludzkość.... no i że kiedy cały dzień jest się na niewielu kaloriach to.... a tu wyobraźcie sobie,

.............................................................................

cisza. Ani słowa, ani chwilowego merdania w talerzu. Jadłam, delektowałam się tym curry takim, jakie chciałam je jeść i obserwowałam. Usłyszałam po chwili - zostało coś jeszcze? Rozumiecie? Że niby dokładka? Ha! Ale bez mięsa? Wychodzi na to, że się da! I czasami gotując pod siebie, czysto feministycznie, można dojść do wniosku, że pytania 'na co masz ochotę?' są bezsensowne. Ba! Wręcz nie na miejscu. Przecież obydwoje nie jemy brukselki, ja pamiętam i szanuję to, że on nie lubi dużej ilości suszonych ziół. Pytając z pewnością nie usłyszałabym o warzywnym curry. Albo co gorsza usłyszałabym o daniu na które ani nie miałabym czasu ani chęci. Ah, co lektura Gretkowskiej robi z nami kobiatemi.

składniki

- 2 słodkie ziemniaki,
- 1 mały kalafior,
- 200g świeżego szpinaku,
- 1 mała cebula,
- 150g gęstego jogurtu naturalnego,
- ulubione przyprawy kuchni indyjskiej
(kumin, kurkuma, chili, imbir, mieszanku curry i masali)
- sól do smaku
- olej roślinny (u mnie zawsze rzepakowy)


Cebulę pokrojoną w kostkę zeszkliłam na oleju. Ziemniak w kostkę gotował się z różyczkami kalafiora w osolonej wodzie (około 10min.) Odcedzone warzywa dodałam do cebuli, dodałam czosnek i szpinak. Na końcu, gdy szpinak się udusił, dodałam jogurt wymieszany z przyprawami. Dosoliłam do smaku.

Smacznego. Pa.