Dzień dobroci dla zwierząt...
Czuję każdą częścią mojego ciała, każdym pierwiastkiem go budującym, że budzi się we mnie zwierzę i obawiam sie, ze to leniwiec jest. Nic mi się nie chce, dosłownie nic. Zamiast z entuzjazmem pakować manatki na jutrzejszą wyprawę do stolicy, to ja siedzę na pupie i patrzę w sufit.
Jedne co mi sie chce to palić, ale to akurat niemożliwe do zaspokojenia, choć najchętniej rzuciłabym wszystko (czyli obserwację sufitu), poleciała po paczkę fajek i udając, że to nie ja, spaliła wszystko na raz. No ale nie ma co marzyć, tylko trzeba przejść do sedna notki. Ponieważ leniwiec objawia się w każdej sferze życia to nawet moje posiłki są z tych prosto prostych: wyciągnij twaróg z lodówki i zjedz go widelcem z papierka, bo po co brudzić talerze. Dlatego też mój obiad był nad wyraz nie obiadowy i prosty, ale bardzo smaczny (no ba, pleśniak i brokuły ;) ).
Ot, na pierwszy rzut oka, zwykłe kanapki, jednak połączenie składników przeszło moje najśmielsze oczekiwania. A nie trzeba było wiele do połechtania podniebienia i nie napracowania się przy tym. Kilka składników, chwilka smażenia, podgrzewania i już pyszne kanapki są na talerzu (bułki nie były w papierku, więc talerz musiałam pobrudzić).
Wystarczyło rozbić na rozgrzaną patelnię 1 jajko, posolić, popieprzyć i chwilę pomieszać. Wrzucić kilka różyczek ugotowanych brokułów i ponownie zabełtać. Bułeczkę razową rozciąć na pół, wyciągnąć trochę środka i władować tam naszą jajecznicę z brokułami. Położyć na to plaster serka brie i zapiec kilka chwil w piekarniku. I już, obiad gotowy ;)
Jakiś czas temu robiłam podobne kanapki, ale zamiast brokułów użyłam pomidora. Reszta tak samo, jednak wtedy to było moje śniadanie ;)



przepisy



