Domowy fast food
Upał nie sprzyja wydajnej pracy mojego mózgu - właściwie to nie sprzyja żadnej pracy.Jak podkreślam do znudzenia - NIENAWIDZĘ upałów.Marzę o mroźnej zimie ze śniegiem...Właśnie z powodu gorącego kotła w jakim ostatnio żyjemy zrobiłyśmy sobie z córką taki damski obiadek czyli napchane bułeczki pod naszą nazwą "Indykburger".Nie jestem z epoki fast foodów - jestem z epoki zbiorowego żywienia i barów mlecznych.Na przełomie zmian ustrojowych kilka razy zjadłam na ulicy (opcji lokalowej nie było), kupione w ulicznej budce tzw. "zapiekanki z pieczarkami" czyli mini-bagietki.Twarde, pokryte mocno spieczoną masą, w sumie mało apetyczne i nie mające wiele wspólnego z zapiekanką jako taką.Bardzo nie lubię jeść na ulicy i po tych kilku pierwszych razach już tego nie robię.Co to za przyjemność! - idąc czy nawet stojąc w ulicznym tłumie - trzymać wielką gorącą bułę (która nas parzy w palce przez cieniutką warstwę papierowej torebki), męczyć się, żeby załapać zębami choć kawałek buły (ponadnormatywnej do naszego otworu gębowego), z boku wypadają nam na ubranie drobne kawałki warzywnych dodatków, a jako uzupełnienie oblewamy się majonezem, keczupem lub musztardą wyciskaną z każdym kęsem ze środka...
Jednak w ramach ciągłych nowości (w mojej kuchni) będąc w sklepie skusiłam się na bułeczki sezamowe, myśląc również o swoim kolejnym udziale w akcji Grumków.Dla mnie symbolem amerykańskiej kuchni (amerykańskiej w naszym polskim kojarzeniu czyli ze Stanów Zjednoczonych) jest właśnie hamburger.Co prawda to nie "ham ..." tylko indyk, ale sam sposób przyrządzenia i jedzenia jest najbardziej amerykański w naszej świadomości.Wiem, że to nie jest żaden super, odkrywczy przepis.Jednak dla moich kuchennych dokonań to jest rewolucja, takie otwarcie fastfoodowej furtki.Z ciekawości przejrzałam kilkadziesiąt przepisów z różnych źródeł w sieci.
A nasze burgery zrobiłyśmy według kompozycji własnej. będącej oczywiście kompilacją wcześniej znalezionych.
Składniki:- 50 dkg mięsa z indyka - 1 cebula- 1 papryczka chili- 1 białko- 1 łyżka mieszanki ostrych przypraw (według naszego smaku)- 1 płaska łyżeczka kminu rzymskiego- 1 łyżeczka sosu Worcester- sól , pieprz, olej- 1/2 szklanki startego sera typu cheddar- kilka listków sałaty- 2 pomidory- 1 cebula pokrojona w plasterki (najlepiej czerwona, ale akurat nie miałyśmy)- 4 bułki sezamowe do burgerów- majone, keczup
Mięso zmielić, ale można również posłużyć się blenderem (częścią z szerokim nożykiem).Sprawdziłam właśnie na tym mięsku drobiowym - ekspresowo się rozdrobniło.W misce połączyć mięso, z posiekana cebulą i papryczką, dodać białko, sos, przyprawy i dobrze wymieszać.Rozgrzać grill lub patelnię grillową (ja jednak trochę podlałam olejem, bo za bardzo się spiekły na początku).Formować burgery grubości ok. 1,5 cm.Posypać z obu stron solą i pieprzem.Smażyć na patelni ok. 5-6 minut z każdej strony.Robiąc je pierwszy raz usmażyłam małe kotleciki, ale następnym razem (jeśli będzie) zrobię większe, takie na całą bułkę.
Bułeczki ogrzać w piekarniku.Rozkroić - położyć burgery, posmarować - u nas był to keczup z majonezem
przykryć listkami sałaty, plasterkami pomidora, krążkami cebuli, posypać startym serem i jeszcze innymi dodatkami na jakie mamy ochotę, np. plasterki avocado

nakryć górą bułeczki...I gotowe... pozostaje zabrać się do jedzenia.Oczywiście na jedno posiedzenie zjadłyśmy po jednej bułce - nie byłabym w stanie pochłonąć dwóch na raz.Pozostałe usmażone kotleciki poczekały w lodówce do następnego dnia...




przepisy
