Ciasto czekoladowe z kwaśną śmietaną

Albo "Sour cream chocolate cake" z How to be a domestic goddess Nigelli Lawson.
Miałam ochotę na ciasto czekoladowe i takie, jakiego jeszcze nie robiłam. W trakcie pieczenia zorientowałam się, że to w sumie jest podobne do dwóch innych przepisów Nigelli, z czego jeden robiłam, ale oczywiście piekłam dalej :). Polewa wychodzi bardzo słodka (można rozważyć lekką redukcję cukru), ale sama warstwa "murzynkowa" jest względnie wytrawna, więc połączenie takich dwóch warstw ma sens. Całość jest smaczna, choć nie rzuca na kolana - nie wiem, czy będą powtórki, zważywszy na to, ile przepisów trzeba jeszcze wypróbować.
Warstwy ciasta:
200 g mąki, 200 g cukru, 1/4 łyżeczki sody, 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki soli (hmm... czy ja o niej nie zapomniałam?) - wymieszać w misce. Utrzeć z 200 g miękkiego masła. W dzbanku lub misce z dzióbkiem roztrzepać 2 duże jaja z 40 g (4 pełne łyżki) dobrego, ciemnego kakao, 150 ml kwaśnej śmietany (użyłam 18%), 1 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii i dodać do masła z mąką itd. Całość utrzeć. Przełożyć do 2 tortownic 20 cm*, wysmarowanych masłem i wysypanych/lub wyłożonych pergaminem, piec 30 min w 180 st. aż ciasto zacznie odchodzić do ścianek a patyczek będzie suchy. Ciasto - 2 placki - odstawić do wystudzenia.
*Podejrzewam, że można piec w jednej tortownicy, a dłużej (z 50 min?), potem przekroić. Ponieważ jednak kupiłam nową tortownicę = miałam 2 na stanie, zrobiłam jak w przepisie.
Polewa i krem do przełożenia:
Stapiamy 80 g ciemnej i 80 g mlecznej czekolady (u mnie 100 g ciemnej i 60 g mlecznej) z 75 g masła na parze, odstawiamy do wystudzenia. Mieszamy z 125 ml kwaśnej śmietany, 1 łyżeczką wanilii, 1 łyżką golden syrup (lub sztucznego miodu, lub syropu kukurydzianego) i 300 g (można trochę zredukować) przesianego cukru pudru (w oryginale: złocisty, golden icing sugar, w warunkach polskich - nie złocisty :), łączymy na gładką masę za pomocą odrobiny gorącej wody. Smarujemy częścią kremu dolny placek, kładziemy na nim drugi, resztę kremu rozprowadzamy na wierzchu i bokach. Opcjonalnie możemy udekorować np. złotymi kuleczkami cukrowymi (zostały mi z pierniczków). Polewa nie wyszła bardzo lśniąca, więc nie miałam wyrzutów sumienia przed schłodzeniem w lodówce przed jedzeniem, i tam też raczej należy ciasto przechowywać.




przepisy


