Chlebek pita
Dziś kolejna odsłona wspólnego kucharzenia w ramach Festiwalu kuchni arabskiej. Wraz z Shinju, Maggie i Eve skusiłyśmy się na upieczenie pity. Szczerze powiedziawszy pitę z tego przepisu piekłam już trzykrotnie i to w przeciągu tygodnia. Za każdym razem podejrzanie szybko znikała i nie było okazji zrobić jej zdjęcia. Przepis jest na prawdę świetny, wkrótce będę eksperymentować także z innymi przepisami na pieczywo arabskie. Dziewczynom dziękuję ślicznie za wspólne kucharzenie i po cichu zaproszę Was na sałatkę fattoush, z wykorzystaniem pity właśnie, o której już wkrótce. Przepis wędruje do Festiwalu kuchni arabskiej oraz akcji Ireny i Andrzeja - Z widelcem po Azji. * co do mnie to już po wizycie u lekarza wyposażona w torebkę pękającą w szwach od różnych specyfików. Stan zdrowia mimo to bez zmian. Choć słonko za oknem poprawia mi troszkę humor;)
Składniki ( na 6 sztuk):
[przepis podpatrzony u Atiny]
- 125 g mąki pszennej razowej (typ 2000)
- 125 g mąki pszennej chlebowej (u mnie typ 650- robiłam raz z mąki typ 500-poznańska, również ciasto się udało, choć było bardziej klejące przy wyrabianiu)
- 15 g świeżych drożdży
- łyżeczka soli
- 140 ml ciepłej wody
- 2 łyżeczki oliwy

Dzielimy je na 6 części, ponownie przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 5 minut. Każdą kulkę rozwałkowujemy na placek średnicy około 15 cm, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 20-30 minut. Ważne jest by ciasto rozwałkować stosunkowo cienko, na około 4 mm, wówczas w trakcie pieczenia zrobi się nam ładna kieszonka (tzw. efekt ufo;-). Pieczemy w temp. 230 stopni przez 4-6 minut aż pity urosną, nie muszą się zrumienić.
I tu moje uwagi- jeśli ciasto będzie zbyt grubo rozwałkowane nie dostaniemy efektu "ufo"- mimo to pity będą smaczne i z powodzeniem zapakujemy do nich ulubione pyszności (niedługo przedstawię Wam pyszną shawarmę, która jest idealna do pity i smakuje o wiele lepiej niż niejedna zjedzona przez Was w restauracji czy innym gastronomicznym lokalu). Warto jednak w trakcie pieczenia (w połowie) przewrócić je na drugą stronę (ewentualnie piec na kratce). Nie musimy ich robić z mąki chlebowej, u mnie nieźle sprawdziła się w pewnej kryzysowej sytuacji mąka typ 500 poznańska. Jeśli nie jemy ich od razu, to przed konsumpcją warto je podgrzać na suchej patelni.
I przyznam się, że dwukrotnie pominęłam dalsze rośnięcie- po prostu wyrośnięte ciasto podzieliłam na 6 części, rozwałkowałam cienko i piekłam w piekarniku. I wszystko było równie smaczne;-)




przepisy


