Było sobie 20 truskawek...
Nabyłam truskawki. Sztuk 20.
Wiem, bo liczyłam jak je kupowałam.
Na śniadanie zjadłam 5.
Miały waćpanny przyjemność spomiziania się z muesli i kefirem.
Kolejne 5 kolejne ryż wybrały i w czasie obiadu się z nim zabawiały.
Zabawom tym towarzyszyć miała śmietana, ale ochoty na igraszki zbytnio nie miała. Na ratunek przyszedł jogurt i zastąpił białą damę.
Podliczając, odejmując, ze sztuk 20 zostało się 10, a do tego napoczęty kubeczek jogurtu.
Jako, że nie lubię marnować jedzenia i jako, że żyrafa na suszarce się wdzięczyła, nim pomyślałam to zrobiłam piankę truskawkową :)
Pianka prosta, bo tylko trójskładnikowa: jogurt, truskawki i żelatyna. Bardzo smaczna.
Jak ktoś lubi słodkie bardzo może cukru dodać śmiało :) Jednak w mojej wersji wychodzi zdrowy deserek :)
Muesli z truskawkami
60 g muesli (jadam wyłącznie Lidlowskie z siemieniem lnianym)
10 g pszenicy w miodzie lub płatków kukurydzianych
kilka truskawek
cukier waniliowy
200g kefiru
Muesli zalać połową kefiru, aby zmiękło (takie lubię). Truskawki umyć, pokroić na cząstki, dodać do muesli. Posypać cukrem. Dodac pszenicę/płatki i resztę kefiru.
Truskawkowa pianka
Kilka truskawek zmiksować z jogurtem naturalnym (na dwie kokilki wzięłam mały kubeczek jogurtu).
W rondelku zagotować trochę mleka, dodać żelatynę (dałam czubatą łyżeczkę), zdjąć z ognia i szybko wymieszać. Dodać do zmiksowanych truskawek i jogurtu, jeszcze szybko raz zmiksować wszystko i przelać do kokilek. Wstawić do lodówki na kilka godzin.





przepisy


