Bredle: nusshiffele czyli orzechowe kuleczki

Obiecałam podzielić się z Wami przepisem na bredle (niektórzy mówią bredele lub bredela) czyli drobne alzackie kruche ciasteczka. Ściśle mówiąc będzie to receptura na jeden z wielu rodzajów bredli. Ich gatunków jest bowiem zatrzęsienie. Różnią się kształtem, smakiem, niektóre się wałkuje, inne formuje zwykłą łyżeczką, jeszcze inne wyciska ze szprycy (spritzbredele). Mają przeróżne dodatki smakowe i ozdoby. Co je łączy? Są niewielkie, piecze się je, jak Alzacja długa i szeroka, głównie w trakcie Adwentu i sprzedaje na wagę na każdym rogu. Szanująca się alzacka pani domu ma oczywiście swoje przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Jest też trochę gatunków bredli popularnych w całym regionie. Słynne są springerlé - jaśniutkie anyżowe kruche ciastka, pieczone w fikuśnych wzorzystych foremkach lub odciskanych czymś w rodzaju wałków z wzorami, schwobebredle - delikatne i kruche, z mielonymi migdałami i kirszem. Podobnie jak w Szwajcarii popularne są też mailanderle (ciasteczka mediolańskie), bliskość Belgii, Holandii i Niemiec sprowadziła też do Alzacji speculatius (inaczej speculoos, o których pisałam już tutaj). Sporo też różnych odmian francuskich makaroników, sablés, czy niemieckich zimmetsterne (cynamonowych gwiazdek).
Generalnie cała atrakcja tkwi w różnorodności bredli i piec się powinno ponoć co najmniej kilka gatunków. Potem zaprasza się znajomych na podwieczorek i częstuje ciasteczkami przy stole z adwentowym wieńcem, na którym pali się tyle świec, ile mamy właśnie mijających tygodni oczekiwania na Boże Narodzenie.
Ja proponuję dziś moją wersję bardzo prostych bredli z orzechami włoskimi i gorzką czekoladą. Można je nakładać na blaszkę łyżeczką od herbaty, jednak najsprawniej idzie to maleńką gałkownicą do lodów o średnicy 3 cm. Z istotnych uwag - ciasto należy schłodzić, wtedy kuleczki zachowają ładny kształt i lepiej piec je dość krótko. Widziałam wiele przepisów, gdzie polecano czas pieczenia 15 minut i temperaturę piekarnika 200ºC ... przy takich parametrach otrzymamy raczej twarde suchary, a nie kruche ciasteczka. Przyznam się, że eksperymentowałam z różnymi czasami pieczenia i temperaturami. Ideałem wydaje mi się 180ºC i maksymalnie 10-11 min w piekarniku (przy mojej wielkości kuleczek, jeśli zrobicie większe to pewnie i czas się nieco wydłuży). Nie przejmujcie się, że bredle wydają się bardzo miękkie, gdy je zdejmujemy z blaszki, po ostygnięciu na pewno nieco stwardnieją i staną się przyjemnie kruche.

Orzechowe kuleczki (Boules de noix , Nusshiffele)
ok. 60 małych ciasteczek
225g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
100g miękkiego masła
75g cukru pudru
75g jasnobrązowego cukru
1 op cukru z prawdziwą wanilią
1 duże jajko
1 łyżka słodkiej śmietanki 12%
100g gorzkiej czarnej czekolady (najlepiej 70%)
100g orzechów włoskich, lekko zrumienionych na suchej patelni
30 ładnych całych połówek orzechów włoskich do przybrania (ich nie trzeba rumienić)
Mąkę przesiewamy z proszkiem i solą. Czekoladę drobno siekamy lub rozdrabniamy w malakserze (maja być to drobne kawałki a nie pył). To samo robimy z orzechami. Miękkie masło dość długo miksujemy z trzeba rodzajami cukru na gładki krem. Przy ciągle włączonym mikserze dodajemy jajko, a następnie śmietankę. Później porcjami wsypujemy mąkę miksując na wolnych obrotach. Na koniec dodajemy posiekaną czekoladę i orzechy i za pomocą łyżki lub szpatułki mieszamy z ciastem. Miskę z ciastem, przykrytą przezroczystą folią wstawiamy na ok. 30 min do lodówki.
Rozgrzewamy piekarnik do 180ºC. Dużą blaszkę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto nabieramy gałkownicą do lodów o średnicy 3 cm, umieszczając jednorazowo na blaszce ok. 20 kuleczek. Ostrożnie przyciskając (aby zbytnio nie spłaszczyć), układamy na połowie ciasteczkach połówki orzechów włoskich (ja resztę ciastek zostawiam bez orzechów dla tych, co za aż taką ich ilością nie przepadają). Pieczemy przez ok. 10 min. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy na siatce do ciast.




przepisy


