bo, BÓB
Pitagorejczycy mieli jedną podstawową obsesję - wszędzie szukali liczb. Dzięki tej obsesji pozostawili po sobie: twierdzenie pitagorasa, pojęcie elipsy, pojęcie hiperbolii, harmonię (naukę o "proporcji dźwiekowej") i poruszyli wiele innych okołomatematycznych zagadnień....
Drugą obsesją pitagoejczyków było niejedzenie pewnych potraw. Mięsa nie jedli - gdyż wierzyli w wędrówkę dusz.
Ale dlaczego nie jedli bobu?
Można tu wysunąć dwie hipotezy: kontakty Pitagorasa z kulturą egipską, w której to kapłanie wierząc, że bób to pokarm zmarłych, nie spożywali go. Przyjęcie takiej postawy wobec nieszczęsnego bobu było tym samym pewnym awansem społecznym - przynajmniej w oczach samych pitagorejczyków.
Inne plotki kulturowo-społeczne mówią, że odmawianie sobie przez pitagorejczyków spożywania bobu (i innych fasolowtych) było wynikiem obserwacji tego jak rosnąc bób wspina się do góry, do nieba, słońca, do doskonałości. Tym samym staje się rośliną doskonałą, człowiek zaś nie powinien tej doskonałości naruszać.
Jedna hipoteza nie wyklucza zresztą drugiej....
Jeszcze inną plotkę rozsiewano, mianowicie: kiedy Pitagoras uciekał przed goniącymi go wrogo nastawionymi ludźmi wolał dać się pojmać niż uciekać przez pole bobu.
Dzisiaj żyjemy jednak w świecie "post"(postkomunistycznym, postindustrialnym) i "po"(ponowoczesnym) jak również "mac" (macdonaldystycznym) zatem nic nie robimy sobie z zakazów pitagorejskich. I jemy bób...
Przepis:
*Garnek wrzącej wody
*Kilo bobu
Wrzucić ziarenka do wody - gotować ok 15min (młody, starszy trochę dłużej - najlepiej co jakis czas próbować pojedyncze ziarenko). W międzyczasie osolić - sporo. Odcedzić. Jeść wyłuskując ziarenka z łupiny.
Bób przed
Bób po



przepisy

