ostatnio szukane:

szyszka olej rodzynki piwo
Wybrane przez redakcję wpisy blogowe raz na 2 tygodnie w twojej skrzynce email:
Zapisz się na Kurier Kulinarny »
Nobleva
Nobleva Prowadzi bloga: Życie ze smakiem
Inne tego autora: Chlebek jabłkowy 19 z 104 Tagliatelle z pesto bazyliowo - migdałowym i wędzonym łososiem
Barszcz postny z uszkami
Składniki


Barszcz postny z uszkami (uszka)
Składniki
27/12/2010

Barszcz postny z uszkami

 

 

 

Zdjęcie - Barszcz postny z uszkami  - Przepisy kulinarne ze zdjęciami

 

 

 

Czy Wy też czekacie na to danie cały rok? Ani postny barszcz, ani uszka, nie smakują tak o żadnej innej porze roku jak w Boże Narodzenie, albo w Nowy Rok. Oczywiście można by się kłócić o to czy to smak zimowych warzyw, czy to właśnie ten świąteczny czas ... lubię myśleć, że to właśnie to ostatnie. Jestem absolutnie początkującą barszczowarzechą, bo skoro go pichcę dopiero odkąd jestem na emigracji i robię to tylko raz w roku to w sumie miałam do niego raptem pięć podejść. Zdążę się wprawić zanim się zestarzeję. Numer pięć był całkiem przyzwoity, o czym świadczyć może chociażby użyty przy nim czas przeszły. Oto bowiem po raz pierwszy wpadłam na genialny pomysł ugotowania go dzień przed wigilią. Wszystko dzięki temu, że dzień wcześniej zapukał do drzwi kurier z paczką z garnkiem, co to go za udział w Gotujemy po polsku dostałam. Doskonały timing. Garnek jest tak piękny, że z zachwytu na następny dzień rano przystąpiłam do barszczu. Uszka czekały na swe przeznaczenie w zamrażarce. Na wszelki wypadek, gdyby coś nie wyszło, zleciłam mężowi zakup koncentratu buraczanego w polskim sklepie ...  Ja wiem, wersja prawowita jest z zakwasem buraczanym z własnej pędzarni kwasów różnorakich, ale wiecie co, rok temu kisiłam te buraki i jakoś nie byłam zadowolona z efektu, może coś nie tak zrobiłam.

Uszka ... są z pieczarkami. Z pieczarkami dlatego, że w domu są dzieci. A dzieci jak to pewnie wiedzą już pewnie nawet ci, którzy jeszcze nie tak dawno tego nie wiedzieli, grzybów leśnych lepiej żeby nie jadły. Moje jeszcze nie jadły i ani one ani ja się nie kwapimy do tego, żeby to zmienić. Młodsze dziecko, natomiast odważyło się ostatnio zjeść pieczarki i twierdzi, że są jadalne. Szansa nikła na spożycie uszek podczas Wigilii chociaż przez jedno dziecko się pojawiła musiałam więc ją wykorzystać. Do tej pory moje uszka w nadzieniu miały kapustę i grzyby, co przekreślało to danie w oczach dzieci podwójnie. Ale skoro barszczu też nie jadły to się tym w ogóle nie przejmowałam. W tym roku było jednak zupełnie inaczej: oba komponenty zostały skonsumowane przez dzieci w ilości zadowalającej. Sukces pełną gębą. Jak by mi ktoś złotą chochlę dał, albo co.

 

 

Barszcz postny

 

1 kg buraków na 3 litry wody

3 duże marchewki

1 pasternak lub korzeń pietruszki

kawałek selera (u mnie 1/8 sporej sztuki)

5 ząbków czosnku

kilka suszonych grzybów uprzednio namoczonych

sok z 1 cytryny lub 3-4 łyżki koncentratu z  buraków lub octu winnego

10 ziarenek czarnego pieprzu

sól i pieprz

 

 

Grzyby namaczamy przez kilka godzin w niewielkiej ilości wody. Warzywa obieramy, kroimy na kawałki (buraki w ósemki, reszta w grube plastry), zalewamy zimną wodą, dodajemy namoczone grzyby z płynem, obrane ząbki czosnku, solidną łychę soli, ziarenka pieprzu i wstawiamy na kilka godzin (w zależności od czasu i wolnych palników - u mnie około 4) na dość wolny ogień, trzymając barszcz w temperaturze bezpiecznej, tzn niezbyt bliskiej wrzenia. Jeśli barszcz zacznie się gotować straci kolor i smak (ja to oczywiście wiem z doświadczenia, he he). Nic tak nie pomoże barszczowi natomiast jak porządne schłodzenie na noc. Nawet jeśli po kilku godzinach nie jest perfekcyjny, to po całej nocy spędzonej w warunkach chłodniczych dojdzie do siebie. Na następny dzień wystarczy podgrzać, doprawić solą i pieprzem i czymś kwaśnym, czyli cytryną, koncentratem, lub octem winnym. Ja użyłam koncentratu, no bo co się miał zmarnować jak już był. Nie zaszkodził ;)

 

 

Uszka z pieczarkami

 

1 i 1/2 szklanki mąki

1 jajko

kilka łyżek wody

250 g pieczarek

1 szalotka

2 łyżki masła

 

Szalotkę i pieczarki drobniutko siekamy. Topimy połowę masła w rondlu i powoli, na wolnym ogniu, smażymy na nim szalotkę, gdy już będzie zeszklona dodajemy pieczarki, chwilę smażymy, przykrywamy i dusimy aż do miękkości, dodając resztę masła, żeby nadzienie nie było zbyt suche. Ja po usmażeniu zawsze jeszcze przez chwilkę miksuję, bo moje uszka są na prawdę malutkie i nadzienie musi być drobne. Lubię kiedy nadzienie jest maślane. Po ostygnięciu masło zastyga, przez co nadzienie nie płynie, za to po ugotowaniu sprawia, że gorące uszka po prostu rozpływają się w ustach. Mąkę mieszamy z jajkiem i taką ilością wody aby wyrobione ciasto było elastyczne ale na tyle twarde żeby dało się cienko rozwałkować bez rwania się. Powinno bardziej przypominać ciasto na makaron niż na pierogi. Wycinamy małe krążki (używam okrągłej foremki 38 mm) nakładamy na nie niewielką ilość farszu, składamy wpół, sklejamy brzegi i następnie sklejamy rogi razem tak aby powstały uszka. Gotujemy w lekko osolonym wrzątku przez około minutę od momentu wypłynięcia na powierzchnię. Nieugotowane uszka świetnie się mrożą.