Awangarda wśród winiarzy.....
Jest taka strona, na której ekspresja i ekstaza winnych uniesień ... spada niebezpiecznie nisko....
Ale od początku. Smakoszostwo to dziwna rzecz i jak na prawdziwych filozofów przystało, przeprowadzimy podział dychotomiczny, prawie że kontradyktoryczny, co znaczy tyle, co "dzielić jabłko na pół".
Niektórzy w tak egzaltowany sposób przeżywają to co jedzą, że staje się to wręcz wstrętne....Jakieś dziwaczne okrzyki w stylu ooooo jakie dobre, pyszne! o a jak rozpływa się w ustach...I przy tym mruczą albo co jeszcze gorsze - zaczynają mlaskać...Fuuuuu.....Sama potrawa nie stanowi dla nich nic więcej poza połączeniem smaku zapachu i konsystencji.....
Drugą odmianą smakoszy są winiarze. Zdystansowani, spokojni, wręcz poetyccy. Możnaby powiedzieć mdli... jak biała sophia...;) Ale oczywiście taki sam rodzaj postaw znajdujemy pośród smakoszów potraw, winiarze są po prostu świetnym przykładem. Ci traktuja potrawę jako niezły pretekst do wygłoszenia niesłychanie wzruszającej mowy na temat....potrawy...
Ani pierwsza, ani druga postawa nie jest dobra. Pierwsza jest zbyt bezpośrednia, w pierwszej człowiek uwielbia jedzenie dla samego jedzenia...tak jakby nie było w życiu nic ważniejszego do roboty. Czyni z czegoś nieważnego rzecz niesłychanie istotną. Druga postawa jest najprostszym, lecz jakże dotkliwym wyalienowaniem potrawy. Udajemy, że materialnego przedmiotu nie ma, tak jakbyśmy nie mogli znieść tej prawdy, że potrawa to obiekt materialny, czasowo-przestrzenny....zaprzeczamy jej istnieniu gubiąc się w potoku słów....
ALE!!!! Nadchodzi wyzwolenie... Idzie nowe, idzie awangarda. A jest nią ekspresja twórcza, prosta, lakoniczna, czasami nawet wulgarna lecz jakże w swej prostocie wzniosła i cudownie urzekająca....Ekspresja ta i źródło nadziei znajduje się na www.winka.net Jakaż tam benedyktyńska skrupulatność, a ileż gatunków....
Dzika dionizyjska ekspresja, nie jest może tym do czego dążymy, po tej antytezie należałoby oczekiwać jakiejś konkretnej syntezy...Synezy, która pozwoli nam pogodzić materialne istnienie potrawy z jej istnieniem transcendentalnym... a jakże ;)
Tymczasem mamy ogromny problem (w sensie nasza kultura) z jedzeniem, czy raczej z przyjęciem wobec niego odpowiedniej postawy, i tak tłuczemy się od anoreksji do bulimii....



przepisy

