Ananas z limonką i wanilią
Ananas to jeden z moich ulubionych owoców. W Portugalii nie ma trudności ze zdobyciem tych odpowiednio dojrzałych i wysokiej jakości. Wspominałam już kiedyś o ananasach hodowanych w samej Portugalii ( a konkretnie na Azorach). W Fajã de Baixo na przedmieściach Ponte Delgada, stolicy wyspy São Miguel, są gigantyczne szklarnie z polami ananasów. Mój mąż bywa na Azorach raz w miesiącu i ostatnio dostał zadanie obfotografowania jednej z plantacji. Zawsze wydawało mi się to fenomenalne, że na niepozornym krzaczku wyrasta taki imponujący owoc.
Rozkwit plantacje ananasów na Azorach zaczęły przeżywać jednocześnie z upadkiem hodowli cytrusów, które dotknęła w XIX wieku jakaś plaga. W 1876 r. było na wyspie São Miguel już 40.000 tych roślin. Szklarnie budowane są do dzisiaj z drewna i szkła. Wiosną maluje się je na biało, gdyż ananasy lubią ciepełko, ale nie przepadają za bezpośrednim światłem słonecznym (w tropikach sadzi się je pomiędzy rzędami drzew kauczukowych lub palm kokosowych). Ananasy lubią też "zadymę". Wieczorem wstawia się do szklarni pojemniki z palącymi się liśćmi bananowców, wytwarzającymi mnóstwo dymu i zostawia się je wewnątrz przez całą noc. Ten zabieg powoduje, że rośliny kwitną w jednakowym czasie. Ananasy to leniuchy, owocują tylko co dwa lata. ;)
Ananasy z wyspy São Miguel to odmiana Smooth-Cayenne, są mniejsze, ale bardziej aromatyczne niż te rosnące w Ameryce Południowej. Język portugalski ma zresztą 2 słowa na określenie tego owocu. Ananás - jest bardziej kwaskowaty, niezbyt duży, ale za to bardzo aromatyczny. Abacaxi - to duży, mocno wydłużony owoc, jest słodszy, ale ma nieco słabszy zapach.
Ja dzisiaj użyłam właśnie abacaxi do mojego deseru. Często podaję ananasy polane tylko odrobiną wina porto albo z sosem z zielonych listków. Dzisiaj zrobiłam coś innego, choć równie prostego - skropiłam ananasa syropem z brązowego cukru, soku z limonki i wanilii i starłam na niego limonkową skórkę. Efekt był całkiem ciekawy. Na drugi raz użyję jednak bardziej kwaskowatego ananás, myślę że w zestawieniu ze słodkim syropem powinien być jeszcze lepszy.
Jeszcze tylko podpowiedź jak wybrać dojrzałego ananasa. Gdy Maciej kupuje nam ananasy na lotnisku na Azorach (jest tam sklep tylko z tymi owocami, pięknie pakowanymi w eleganckie pudełka) nie ma z tym problemu. Pani go pyta kiedy zamierzamy ananasa jeść i sprzedaje takiego, który osiągnie idealną dojrzałość w wyznaczonym terminie. Co jednak zrobić, gdy nie mamy pod bokiem super kompetentnego sprzedawcy ananasów? Są teorie, że należy kierować się tym, żeby zewnętrzne liście korony łatwo się oddzielały. Ja jednak podpatrzyłam Portugalczyków, którzy zawsze wąchają owoce. I rzeczywiście, gdy ananas intensywnie pachnie zawsze jest gotowy do konsumpcji.
Ananas z limonką i wanilią
1 duży ananas, obrany i pokrojony na ćwiartki, a później na cienkie plasterki skórka i sok z 1 limonki 2 łyżki jasnego brązowego cukru ziarenka wyskrobane z 1 przeciętej na pół laski wanilii
Cukier podgrzewamy z sokiem z limonki i wanilią, aż wszystko dobrze się rozpuści (nie ma potrzeby go zagotowywać). Polewamy syropem plasterki ananasa i posypujemy skórką z limonki. Wstawiamy do lodówki na 30 min, żeby smaki się przemacerowały.



przepisy

