Aksamitny chleb fasolowy

Pieczenie chleba to od 3 lat moja wielka pasja. Odkad kupilam maszyne do chleba nie ma tygodnia, a czesto i dnia, bez swiezego pieczywa w naszym domu.
Jest cos magicznego w calym procesie przygotowania ciasta, jego rosnieciu i pieczeniu. Pewnie byloby jeszcze bardziej czarodziejsko, gdyby wyrabiac ciasto reka w dziezy i zostawiac do rosniecia w cieplej sieni. Potem wkladac bochenki, ulozone na lisciach lopianu, drewniana lopata do prawdziwego wiejskiego pieca chlebowego opalanego bukowymi polanami. Z wyzej wymienionych mam tylko chlebowa lopate..... Coz to juz XXI wiek jakby nie bylo, ale pomarzyc o nastrojowym wypiekaniu chleba zawsze mozna.
Ale i w XXI wieku uda sie troche uszczknac dla siebie z tego nastroju. Wystarcza dobre checi, ciutka kuchennego planowania, i nie bede oszukiwac, ze i technologiczne udogodnienia warto docenic. I rach ciach juz sie wysuwa z naszego domowego piekarnika niekonczacy sie sznur rumianych przennych bochenkow, najezonych ziarnami razowcow, wyplatanych chalek, chrupiacych buleczek. Mozliwosci sa nieskonczone....
Dzisiaj po raz drugi juz upieklam chleb bardzo nietypowy, ale znakomity w smaku. Bo ktoz by sie spodziewal fasoli w pieczywie. A jednak.... Ten chleb ma naprawde wyjatkowy miazsz - wilgotny, sprezysty, dlugo swiezy. A wszystko wlasnie dzieki temu sekretnemu skladnikowi, ktorego obecnosci zaden konsument chleba sie nie domysli, dopoki my piekarze nie wylozymy mu "kawy na lawe". Przepis pochodzi z ksiazki "Home baking" Alforda i jak zwykle zostal lekko przeze mnie zmodyfikowany.
Aksamitny chleb fasolowy
1 i 1/2 lyzeczki drozdzy suszonych
1 szkl letniej wody
2 szkl fasoli (navy beans - biala z czarna plamka) ugotowanej i odsaczonej (moze byc z puszki)
1 szkl maki pszennej razowej
1 lyzka oliwy
1 lyzka soli morskiej
2 lyzki stolowe szczypiorku (opcjonalnie - ja wole bez)
2 szkl maki pszennej
maslo i otreby do wysypania foremek
Fasole miksujemy na gladka paste w malakserze. Wyrabiamy wszystkie skladniki w maszynie na programie "Dough". Zostawiamy do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc (moje ciasto roslo w maszynie ok. 1 godz.). Dzielimy na pol. Splaszczamy kazda polowe, zwijamy w rulon, podwijamy konce pod spod i wkladamy do natluszczonych maslem i wysypanych otrebami foremek. Nacinamy wzdluz. Zostawiamy do drugiego rosniecia, az ciasto wypelni foremki (na ok. 45 min). Pieczemy na kamieniu w piekarniku nagrzanym do 200ºC, lekko spryskujac woda. Po 20 min zmniejszamy temp. do 180ºC i pieczemy jeszcze przez 30 min lub az bochenki postukane w spod wydadza pusty dzwiek. Wyjmujemy z foremek i zostawiamy na siatce do calkowitego wystudzenia.
Nam ten chleb szczegolnie smakowal z pasztetem i pieczonym miesem, z plasterkami kiszonych ogorkow na wierzchu.




przepisy

