Afrodyzjaki

Aga-aa poprosiła mnie, bym trochę podszepnęła co nam się może przydać, by pokazać, że kuchnia to chemia i że kucharzący mają władzę nad kochankami, a przyrządzanie wykwintnych dań, to część sztuki miłości. To podpowiadam. :-))
Afrodyzjak ma nas zachęcić do miłości fizycznej. Nie może być więc to danie pracochłonne, przy szykowaniu którego spędzimy wiele czasu i zmarnujemy mnóstwo sił. Powinien to być posiłek, który ucieszy oczy, rozochoci, i zaspokajając nasz pierwszy głód wywoła apetyt na znacznie więcej. Jedzenie powinno być lekkie, swawolne, kolorowe i wesołe, wyszukane i pełne fantazji. Urozmaicone, wyrafinowane albo nieprzyzwoicie proste. Ma być takie, jak to co nas czeka. Ma nas podniecać i ma nas zaskakiwać. I musi świetnie smakować.
Mogą to być ostrygi, przypominają przecież swym kształtem kobiece intymności albo możemy podać falliczne szparagi, banany, pory. Może to być danie o pięknej nazwie, która wywoła właściwe skojarzenia, a może lepiej by było - niewłaściwe. ;-)
Powinniśmy sięgnąć po zioła i przyprawy:
bazylia – na Haiti jest symbolem płodności i namiętności
imbir – kucharze madame du Barry przygotowywali miksturę z białek i imbiru, która rozochocała kochanków tej kurtyzany, w tym i samego Ludwika XV
kardamon – w niektórych rytuałach tantryzmu symbolizuje organy płciowe kobiety
mięta, lawenda i rozmaryn – sam Szekspir wymienia te zioła, jako afrodyzjaki skuteczne dla mężczyzn w średnim wieku
gorczyca – w dawnych czasach miała leczyć impotencję
pieprz – zawsze doda trochę pikanterii ;-)
pietruszka – dodaje wigoru, energetyczna, kiedyś dodawałam natkę do wszystkiego, nawet do kopytek, jak mi ciągle było za mało, bo tylko jedno miałam w głowie ;-)))
szafran – cieszy się zasłużoną ?? ;-)) sławą
wanilia – madame de Pompadour perfumowała nią swoją bieliznę, można się od wanilii uzależnić...
Warto pamiętać jeszcze o cynamonie, gałce muszkatołowej, goździkach, kaparach, kurkumie,..... nie ma końca ;-)
Przyprawy nas przyprawią o zawrót głowy, ale choć niezbędne, są tylko dodatkiem. Co do innych spraw mamy naprawdę duży wybór. Możemy podać owoce, także i owoce morza. A ptaszki a mięsa? Coś dzikiego?? A słodycze? Zupy? Pieczywo? Sery, kawa, wino? Koktaile? Tak naprawdę, to wszystko co nam się kojarzy, co poprawi humor i nastrój, co da nam siły i nas zbliży, będzie doskonałe. Wszystko to, czego będzie nam za mało.
Dołączam jeszcze jedną listę:
awokado – w języku Azteków nazwa tego owocu oznaczała „genitalia”
brzoskwinie - w „Śnie nocy letniej” wróżki posługują się nimi, jak afrodyzjakami
daktyle – już ich garść da nam dość potrzebnej energii, by ....
figi – w Chinach wręczano je nowożeńcom
granat – jego ziarenkami obsypywano młode pary i wierzono w jego pobudzające właściwości
gruszka – kobieca
jabłko – już Ewa się na nie złakomiła
mango – ma intensywny smak i już choćby to wystarczy ;-)
migdały – ich mocny zapach, długo się utrzymujący podnieca kobiety, a w naszym języku słowo migdalenie ma swoje znaczenie ;-))
pigwa – symbol Afrodyty
pistacja – kobiety w haremach objadały się pistacjowymi ciasteczkami maczanymi w lepkim syropie, by zachować swe powabne, krągłe kształty i słodkie dołeczki w policzkach,
śliwka – przypomina nam brzoskwinię i coś jeszcze ;-)
truskawki i maliny – są, jak kobiece sutki
winogrona – bez nich nie ma orgii ;-)))
miód – nektar Afrodyty
bakłażan – danie „Omdlały imam” mówi samo za siebie
cebula – ja bym ją raczej zastosowała do wystraszenia konkurentek ( i raz wykorzystałam, wkładając świeżą do kanapek dla kochanka, gdy szedł do pracy ;-))), no może, że karmelizowana...
fasola – musi podniecać skoro zakazano ją w XVII wieku mniszkom pod wezwaniem św. Hieronima
karczoch – bo je się go rękoma i powoli się o rozbiera, listek po listku
kukurydza – symbol płodności
chilli – no jasne,
pomidor – cnotliwe kobiety go nie jadały, a Hiszpanie zwali je „jabłkiem miłości”
pszenica, ryż – symbole płodności
szpinak – daje nam moc.
To bardzo niepełna lista. Przygotowując ją pomogłam sobie trochę „Afrodytą” Isabel Allende.
Każdy może sporządzić swoją własną listę tego, co fantastycznie działa na zmysły. Reguły przecież ustalamy sami sam na sam. ;-))
Miłego fantazjowania. :-) A jak ktoś już ma ochotę, by teraz przyrządzić afrodyzjaki, to niech się nie powstrzymuje, tylko przygotowuje pyszne dania, będą się liczyły;-)))




przepisy

