Ach te nasze 18-naste urodziny... :)
Jak to kobieta zwykła robić i ja chciałam ukryć swoje 18 urodziny, kolejne z rzędu, ale jednak 18 :) Jednak wszechobecne Oczko, lubiące kusić siebie i innych postanowiło wykorzystać okazję i rozpocząć świętowanie apetycznymi, a jakże, wafelkami. Spróbować mi ich jednak nie udało się, toć kilometry okrutne dzielą nas od siebie. Toteż, biorąc pod uwagę, że o mojej 18-stce wie już spore grono zacnych osóbek, i ja stwierdziłam, że trzeba jakoś to uczcić, bo przecież kolejna 18-stka dopiero za rok. Dlatego też, jako nałogowy nałogowiec zacnego i luksusowego likieru, rodem z Irlandii, który kryje w sobie moc aromatów śmietanki, wanilii, kakao i najważniejszego składnika czyli whisky, proponuję, jak to na damę przystało, White Lady, czyli Białą Damę. Kto ma ochotę to krzyczeć proszę, bo mi wchodzi niesamowicie szybko ten delikatny w smaku a zarazem pełen zmysłowości nektar bogów....
Jest to jednocześnie moja propozycja w tygodniu Kuchni świątecznej i noworocznej :)
White Lady
- baileys (bądź jego podróba) ok. 70 ml
- mleko 200 ml
- bita śmietana

Korzystając z okazji chciałam Wam wszystkim życzyć wszystkiego co najlepsze w tym nowym, oby lepszy, roku :)
To za nasze zdrowie! Na zdrowie :)






przepisy



