A pamietacie kajzerki?
'A pamietacie kajzerki?' spytala jedna z naszych kolezanek. 'A pamietamy!' zgodnie pokiwalismy glowami. Oczywiscie, ze pamietamy - pieczywo PRLu spopularyzowane przez sklepy SPOLEM. Nieco gruba, chrupiaca skorka i mieciutkie wnetrze usiane milionem malenkich dziureczek -niczym gabka. Wydalwaly nam sie wtedy takie pospolite i malo atrakcyjne. O ironio! Kilka ostatnich miesiecy spedzilam wyrobowujac przynajmniej tuzin przepsiow na kajzerki, szukajac tych jedynych, tych ktore przypominalyby, chocby odrobine, buleczki sprzed lat. Po kolejnej nieudanej probie juz mialam zrezygnowac, gdy podczas spotkania moja polska kolezanka zadala tutulowe pytanie. Na powrot wiec zabralam sie za proby i kilka dni temu, zdaje sie opracowalam ostateczny juz chyba przepis na kajzerki. Dziele sie nim zatem, moze zechcecie sprobowac...
500g maki pszennej wysokoglutenowej Manitoby
500g maki pszennej (550)
20g swiezych drozdzy
20g soli
10g jasnego slodu jeczmiennego w proszku (diastatycznego)
600g wody temp. 23C
30g masla, miekkiego lub stopionego
Do miski wsypuje maki, wkruszam drozdze i mieszam je z makami. Dodaje sol i slod, wlewam wode. Na koniec dorzucam maslo. Po wymieszaniu wszystkich skladnikow wykladam ciasto na stol i zagniatam, az stanie sie gladkie i bardzo plastyczne, przez 15 minut. Zostawiam szczelnie przykryte na godzine w cieplym miejscu. Dosc duza ilosc drozdzy powoduje, ze ciasto szybko i duzo przyrasta. Odgazowuje dokladnie i dziele na 20 kawalkow, ktore zwijam w kulki i ukladam na omaczonym stole zlaczeniem w gore. Zostawiam pod przykryciem na 30 minut. Nastepnie formuje dobrze naciagniete buleczki (pozbywajac sie pecherzykow gazu), nacinam je stemplem do kajzerek i zostawiam na 30 minnut, rozetka w dol, na obsypanym maka stole. Rozgrzewam piec do 220C. Bulki ukladam na naoliwionej blasze, nacieciem w gore i pieke na gornej polce przez ok. 20 -25 minut. Studze na kratce.
Przed pieczeniem mozna bulki posmarowac woda i posypac makiem.





przepisy


