2007. Cielęcina z marynowanymi warzywami
Dzień piąty
Naszą rocznicę ślubu postanowiliśmy spędzić odwiedzając zoo oraz Muzeum Czekolady.
Barcelońskie zoo mieści się w Parc de la Ciutadela. Dojechaliśmy tam żółtą linią metra ze stacji Urquinaona do stacji Ciutadela / Vila Olimpica.
Od strony tej stacji znajduje się boczne wejście do zoo.
Na teren zoo weszliśmy parę minut po otwarciu, a z każdą minutą liczba odwiedzających rosła. Często mieliśmy okazję spotykać całe rodziny, które oprócz zaprzyjaźniania się ze zwierzakami, oddawały się temu co Hiszpanie bardzo lubią czyli jedzeniu.

Mimo, że powierzchnia zajmowana przez zoo nie jest duża, to teren zaadaptowano tak, że jest tu sporo atrakcji od tradycyjnych klatek i wybiegów dla zwierząt po delfinarium i stworzone sztucznie wzniesienie, mające przypominać zminiaturyzowaną górę Montserat. Spodobała nam się fontanna z posągiem, przedstawiającym kobietę z parasolką "Dama del Paraigues". W rezultacie zwiedzanie zajęło nam ponad 3 godziny. A chyba największe wrażenie zrobił na nas malutki orangutanek, dokazujący pod czujnym okiem swej mamy.






Z zoo wyszliśmy bramą główną, opuściliśmy Park Cytadela i udaliśmy się w prawo Passeig de Picasso, a następnie skręciliśmy w lewo w Carrer de la Princesa i poszliśmy do znajdującego się przy przecznicy po prawej stronie Muzeum Czekolady.

Museu de la Xocolata mieści się w budynku dawnego klasztoru Sant Augusti. W muzeum poznamy historię czekolady i jej sprowadzenia do Europy przez Hiszpanów. Dowiemy się jak jej rola zmieniła się od rarytasu dla bogatych do popularnego i powszechnie dostępnego smakołyku. Na wystawie zachwycają rzeźby i całe scenki wykonane z czekolady: mamy tu np. czekoladową Sagradę Familię, czy walczącego z wiatrakami Don Kichota. Po obejrzeniu ekspozycji mamy jeszcze okazję zakupić pamiątkowe czekoladowe wyroby i skonsumować nieco czekoladowych smakowitości w xocolaterii, z czego skrzętnie skorzystaliśmy posilając się na koniec filiżanką gęstej czekolady na gorąco. Z Muzeum Czekolady udaliśmy się spacerem do hostelu na Via Laietana, gdzie spędziliśmy resztę rocznicowego popołudnia i wieczoru.




Hiszpania: Cielęcina z marynowanymi warzywami
Przepis pochodzi z książki pt. "Smaki Hiszpanii" Wydawnictwa Parragon
SKŁADNIKI: Marynata warzywna: 150 ml oliwy, 4 szalotki pokrojone w plasterki, 2 szczypty pręcików szafranu, 450g młodej marchewki pokrojonej w cienkie plasterki, 225g zielonego groszku, 225g maleńkich różyczek kalafiora, 3 łyżki białego octu winnego, 1 łyżeczka zmiażdżonych nasion kolendry, pół łyżeczki zmiażdżonego czarnego pieprzu, 1 liść laurowy, sól do smaku. Dodatkowo: 4 kotlety cielęce każdy po ok. 225 g i 2 cm grubości, sól i pieprz do smaku, 2 łyżki poszatkowanego szczypiorku do przybrania, oliwa o smaku czosnkowym do skropienia.
SPOSÓB WYKONANIA: Rozgrzać oliwę na średnim ogniu. Dodać szalotki oraz szafran i smażyć przez 5 - 7 minut, aż cebula zacznie się karmelizować. Wrzucić marchewkę groszek oraz kalafior. Zmniejszyć ogień, przykryć i smażyć 5 - 8 minut aż warzywa będą miękkie. Wmieszać ocet winny, nasiona kolendry, pieprz i liść laurowy. Patelnię zdjąć z ognia i zostawić do ostygnięcia. Kotlety skropić oliwą i posypać do smaku pieprzem. Umieścić je pod rozgrzanym opiekaczem w odległości 10 cm od grzałki i piec przez 3 minuty. Odwrócić na drugą stronę i piec przez kolejne 2 minuty. Na talerzach ułożyć kotlety i po łyżce warzywnej marynaty. Warzywa posypać szczypiorkiem i skropić odrobiną oliwy czosnkowej. Podawać od razu.





przepisy


