2006. Dip ze smażonego bakłażana
Dzień czwarty
Po śniadaniu wybraliśmy się do parku atrakcji Tibidabo. Czerwoną linią metra ze stacji Urquinaona dotarliśmy na Plac Kataloński. Tam przesiedliśmy się na linię L7, którą dojechaliśmy do stacji Av. Tibidabo. Przy wyjściu z podziemia obok dawnego hotelu Rotunda mieści się przystanek zabytkowego tramwaju Tramvia Bleu.

Trasa, jaką kursuje tramwaj jest częścią oryginalnego systemu barcelońskiej komunikacji tramwajowej, a w 2011 roku przypada stulecie jej działalności. Tramvia Bleu stanowi atrakcję turystyczną, dzięki której możemy na własne oczy zobaczyć, jak wyglądał transport w Barcelonie na początku XX wieku. Tramwaj ten jeździ na Pl. Del Funicular, skąd kursuje kolejka dowożąca pasażerów do parku atrakcji Tibidabo.
Ci którzy czytali powieść Zafona "Cień Wiatru" podczas podróży wzdłuż Av. Tibidabo pod numerem 32 zobaczą dom, w którym rozegrało się wiele scen z powieści. Jest to budynek dobrze znany autorowi, bo Ruiz Zafón niegdyś pracował tu, w agencji reklamowej.

Na Pl. Del Funicular czekamy do 10.45, czyli na odjazd pierwszego wagonika linowo-szynowej kolejki, wiodącej na wzgórze Tibidabo. Po około 15 minut podróży docieramy do mieszczącego się na szczycie wzgórza, na wysokości 517 m n.p.m. Parc Atraccions Tibidabo. Więcej informacji na temat biletów oraz samego parku znajdziecie na oficjalnej stronie Parc Atraccions Tibidabo.

Park Atraccions Tibidabo jest jednym z najstarszych tego typu obiektów na świecie - dostarcza atrakcji mieszkańcom Barcelony już od ponad stu lat. Przez ten okres dostępne tu atrakcje ulegały zmianom, ale teraźniejszość miesza się tu z historią.
My postanowiliśmy rozpocząć zabawę w Tibidabo od podziwiania panoramy miasta - skorzystaliśmy z urządzenia Talaia, które już od 1921 roku w specjalnym koszu na wysięgniku wynosi turystów na wysokość 550 metrów nad poziom morza i pozwala cieszyć się niesamowitym widokiem sięgającym nie tylko Barcelony, ale i Morza Śródziemnego.

Jednym z symboli parku jest krążący na wysięgniku czerwony samolot, napędzany własnym śmigłem. Jest to wierna replika pierwszego samolotu, który przeleciał trasę Barcelona - Madryt i dzięki temu, że zachowane są tu niektóre oryginalne elementy wyposażenia, wsiadając w niego czujemy się, jakbyśmy przenieśli się w czasie.


Park Tibidabo, to jednak nie tylko historia, czy karuzele dla najmłodszych. Nowoczesne urządzenie, jak roller coaster Muntanya Russa pozwala pędzić w górę i w dół z zawrotną prędkością, a ci, którzy potrafią zachować zimna krew mogą przy okazji obserwować panoramiczny widok na Barcelonę. My skusiliśmy się na tę atrakcję - była to nasza pierwsza jazda na tego typu urządzeniu, ale choć świetnie się bawiliśmy, to nie zachowaliśmy na tyle przytomności umysłu by równocześnie podziwiać panoramę miasta;-)
Ze strachu umieraliśmy również podczas wizyty w hotelu Kruger;-) Wchodzi się tam w kilkuosobowych grupkach. Cała zabawa zaczyna się w recepcji gdzie gości wita portier i choć nie rozumieliśmy nic z tego co mówił na powitanie, to z jego wyglądu i tonu głosu wiedzieliśmy, że czeka nas coś przerażającąego i tak też było;-) Wszystkie sale przez które trzeba przejść są tak realistycznie zrobione, że człowiek ma wrażenie, że jest częścią horroru. Mimo wszystko gorąco polecamy wszystkich, którzy będą mieli okazję być w parku Tibidabo!

Od lat nie słabnie również zainteresowanie zwiedzających możliwością przejrzenia się w krzywych zwierciadłach: pierwsze wklęsłe i wypukłe lustra zostały zainstalowane na stacji kolejki Tibidabo już w 1905 roku, w następnych latach były przenoszone w różne inne zakątki parku, ale ich wielka popularność sprawiła, ze w 2008 roku otwarto specjalną Salę Lustrzaną, gdzie efekt tradycyjnych krzywych luster został wzmocniony i wzbogacony z użyciem nowoczesnych technologii. My uśmialiśmy się niesamowicie przeglądając się w lustrach i idąc lustrzanym labiryntem, gdzie rozmaite iluzje tworzą wspaniałe efekty wizualne.
Interesująca okazała się też wizyta w mieszczącym się w modernistycznym budynku z 1909 roku Muzeum Automatów, gdzie zgromadzono urządzenia mechaniczne, które bawiły gości parku od dnia jego otwarcia w 1901 roku i co ciekawe - działają do dziś. Obecnie najstarszym urządzeniem jest Clown z Mandoliną, pochodzący z 1880 roku. Inne mechanizmy to np. poeta piszący wiersz, czy orkiestra grająca melodie. Kolekcją zainteresował się nawet sam Walt Disney, który podczas wizyty w parku w 1957 roku złożył właścicielom propozycję jej odkupienia. Wyjechał jednak z pustymi rękami, gdyż spółka odmówiła sprzedaży.

Do hostelu wróciliśmy dokładnie tą samą drogą, a tego wieczora czekała nas jeszcze jedna atrakcja, a mianowicie mecz Barcelona - Sevilla.
Jak pisaliśmy Wam wcześniej ten mecz miał być jedną z atrakcji naszej rocznicy ślubu, ale na kilkanaście dni przed wyjazdem okazało się, że spotkanie zostanie rozegrane dzień wcześniej o godzinie 22.00. Trochę szkoda, ale i tak było fajnie;-)
Na mecz pojechaliśmy żółtą linią metra ze stacji Urquinaona do stacji Verdaguer, następnie przesiedliśmy się na niebieską nitkę, którą dotarliśmy do stacji Collblanc skąd spacerkiem podeszliśmy pod stadion. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie i po paru minutach zasiedliśmy na naszych miejscach.
Mieliśmy już okazję zwiedzać Camp Nou, ale jeszcze większe wrażenie robi on w sztucznym oświetleniu i wypełniony do ostatniego miejsca.

Mimo zdecydowanej przewagi Barcelony mecz zakończył się wynikiem 0:0, a końcówka była bardzo dramatyczna i zawodnicy Sewilli kończyli mecz w dziewiątkę, a Leo Messi już w doliczonym czasie gry nie wykorzystał rzutu karnego. Najciekawsze fragmenty tego spotkania możecie zobaczyć na blisko 15 minutowym filmie na youtube.
Mając w pamięci okropne warunki panujące podczas wychodzenia ze służewieckiego toru po koncercie U2, trochę obawialiśmy o nasz powrót po meczu, ale wszystko było dobrze zorganizowane więc w niecałą godzinę po zakończeniu meczu byliśmy w hostelu.

Hiszpania: Dip ze smażonego bakłażana
Przepis pochodzi z książki pt. "Smaki Hiszpanii" Wydawnictwa Parragon.
SKŁADNIKI: 1 duży bakłażan ok. 40 dag, oliwa z oliwek, 2 szalotki drobno pokrojone, 1 duży ząbek czosnku, wyciśnięty, 2 łyżki poszatkowanej świeżej pietruszki, sól i pieprz, wędzona słodka papryka hiszpańska - do przybrania, bagietka - do podania
SPOSÓB WYKONANIA: Na patelni rozgrzać na średnim ogniu 4 łyżki oliwy. Dodać plastry bakłażana i smażyć po obu stronach, aż będą miękkie i lekko zbrązowieją. Patelnię zdjąć z ognia i zostawić do ostygnięcia. Stygnące plastry bakłażana uwolnią wchłoniętą oliwę. Odłożyć bakłażany, a na patelni rozgrzać kolejną łyżkę oliwy, po czym dodać szalotki i czosnek. Smażyć przez 3 minuty, aż warzywa będą miękkie. Zdjąć z ognia i odstawić do ostygnięcia, tak jak bakłażany. Wszystkie składniki przenieść do robota kuchennego i miksować aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Całość przełożyć do miseczki i posypać pietruszką. Spróbować i ewentualnie doprawić. Podawać od razu lub po schłodzeniu. Posypać z papryką i podawać z kromkami bagietki.





przepisy


