<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>

<rss version="2.0"
 xmlns:blogChannel="http://backend.userland.com/blogChannelModule"
 xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
 xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
>

<channel>
<title>Najpopularniejsze przepisy tygodnia</title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/</link>
<description>Najpopularniejsze przepisy kulinarne ostatniego tygodnia</description>
<lastBuildDate>Sun, 19 Feb 2012 03:00:07 +0100</lastBuildDate>
<atom:link href="http://zpierwszegotloczenia.pl/most-popular.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/>

<item>
<title><![CDATA[Oponki  serowe ]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/oponki-serowe-1/</link>
<description><![CDATA[Oponki niesamowicie kojarzą mi się z karnawałem, z tłustoczwartkowym obżarstwem. W tym roku nie udało mi się ich zjeść w ten słynny dzień, i pewnie wcale bym ich nie zrobiła, gdyby nie przepis i cudne zdjęcie podane na <a href="http://grumko.blox.pl/2009/02/794-Oponki-serowe.html">blogu Ireny i Andrzeja.</a>]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/oponki-serowe-1/</guid>
<pubDate>Tue, 24 Feb 2009 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Oponki niesamowicie kojarzą mi się z karnawałem, z tłustoczwartkowym obżarstwem. W tym roku nie udało mi się ich zjeść w ten słynny dzień, i pewnie wcale bym ich nie zrobiła, gdyby nie przepis i cudne zdjęcie podane na blogu Ireny i Andrzeja. Tak bardzo mnie kusiło, że dziś, niewiele myśląc zabrałam się za ich smażenie. Okazja jest, bo dziś przecież ostatki. A poza tym potrzebuję czegoś na poprawę humoru. Te małe kółeczka spisały się bardzo dobrze w roli pocieszyciela. Zjadłam ich tyle, że zastąpią mi dziś obiad, na który po prostu nie mam już miejsca :)Przepis na oponki, jak już wspomniałam, znalazłam na blogu Ireny i Andrzeja, oni zaś zaczerpnęli go od Dorotus. Wyszły pyszne. Miękkie, nie tłuste (w poprzednim przepisie jaki miałam, używana była margaryna - w tym jej nie ma), idealne. Z przepisu wychodzi około 30 oponek. Polecam :)Składniki: - pół kilograma białego sera- 2-3 szklanki mąki (ja dałam prawie 3,5)- 3 jajka- 3 łyżki kwaśnej śmietany- 3 łyżki cukru- cukier waniliowy (jedno opakowanie: 16g)- łyżeczka sody oczyszczonej- olej do smażenia- cukier puderWykonanie: Podane składniki  zagnieść na miękkie ciasto (nie klejące się; w razie potrzeby podsypywać mąką). Gotowe ciasto rozwałkować na grubość około pół cm. Za pomocą szklanki wycinać kółka, a w ich środku mniejsze otworki np. za pomocą kieliszka lub zakrętki. Smażyć z obu stron w rozgrzanym oleju (w głębszym garnku lub frytkownicy). Gotowe oponki osączyć z tłuszczu na bibule lub ręczniku papierowym. Posypać cukrem pudrem.  Smacznego :)]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Boeuf Strogonow]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/boeuf-strogonow/</link>
<description><![CDATA[Na dworze zimno, sypie śnieg i hula wiatr. Gosposia raz po raz spogląda w okno i kręci głową. Cieszy się, że zakupy zrobione i nigdzie nie trzeba wychodzić. Ogrzewa ręce nad kuchnią węglową.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/boeuf-strogonow/</guid>
<pubDate>Fri, 13 Feb 2009 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Na dworze zimno, sypie śnieg i hula wiatr. Gosposia raz po raz spogląda w okno i kręci głową. Cieszy się, że zakupy zrobione i nigdzie nie trzeba wychodzić. Ogrzewa ręce nad kuchnią węglową.Powolutku w pomieszczeniu zaczyna robić się cieplej. Słychać czyjeś kroki na korytarzu. Przychodzi jeden ksiądz, drugi, a trzeci po pewnym czasie, po skończeniu porannego nabożeństwa. Siadają przy drewnianym stole, piją herbatę z cytryną, jedzą jajecznicę ze szczypiorkiem zagryzając chrupiącymi bułeczkami.Ale, że księża to też ludzie, jeden z nich już przy śniadaniu pyta:- Pani Mario, co będzie dziś na obiad?A pani Maria odpowiada jak gdyby nigdy nic:- A co by ksiądz proboszcz sobie życzył? Bo dzisiaj to chyba będą tylko bagietki z masłem, no, ewentualnie kompot wiśniowy jak jeszcze znajdę jakiś w piwnicy.Gosposia doskonale wie jakie danie &#8222;chodzi&#8221; za proboszczem od tygodnia, ale, że ma poczucie humoru, lubi się czasem trochę podroczyć. Ksiądz proboszcz nieco zbity z tropu, nie wie, czy gosposia mówi na serio, czy żartuje, bo jest przy tym śmiertelnie poważna.- Ale pani Mario, może by tak coś konkretnego, bo czterech nas tu jest i nie możemy chodzić głodni...- No to księże proboszczu pomyślę, może uda mi się coś znaleźć w spiżarni, ale nic nie obiecuję - mówi pani Maria robiąc nieco tajemniczą minę i już planuje w głowie pyszny obiad, ale nie powie o tym księdzu:)Księża rozchodzą się do swoich zajęć, a gdy po południu wracają, już od progu wita ich cudowny zapach będący zapowiedzią pysznego obiadu. Pani Maria zrobiła księdzu proboszczowi niespodziankę i ugotowała jego ulubione danie, o którym nieustannie wspominał przez ostatni tydzień. Na stole, w białej wazie stoi boeuf stroganow, specjalność pewnej gosposi na pewnej plebanii. Bardzo daleko stąd. Sława tego Stroganowa doszła również do sióstr zakonnych, również bardzo daleko od Gdyni. A teraz rozsławiam to danie i ja. Niech idzie fama na cały świat jak pysznie potrafią gotować gosposie na plebaniach!!!*Boeuf Strogonow (lub Stroganow)1 kg polędwicy wołowej (może być też inna część, ja użyłam zrazówkę)1 spora cebula330 ml bulionu2 łyżki koncentratu pomidorowego2 łyżki musztardy (dałam Sarepską firmy Kamis)400 g pieczarek1 papryka czerwona250 g ogórków kiszonychsól1 płaska łyżeczka słodkiej paprykiostra papryka - do smaku1 łyżka mąki i pół szklanki śmietany do zagęszczenia sosuMięso pokroić w kostkę i usmażyć na odrobinie dobrze rozgrzanego tłuszczu. Najlepiej smażyć na dwie tury, aby mięso dobrze się przyrumieniło. Pod koniec smażenia drugiej tury mięsa na patelnie dodać pokrojona w kostkę cebulę. Mięso przełożyć do garnka, wlać bulion, dodać przecier i musztardę. Garnek przykryć pokrywką i dusić mięso na małym ogniu aż będzie prawie miękkie. U mnie zajęło to 60 minut. W razie potrzeby podlewać bulionem lub wodą. W międzyczasie pokroić pieczarki w półplasterki, paprykę w paseczki i ogórki w kostkę (lub paseczki). Na patelni bez tłuszczu poddusić pieczarki, dodać paprykę i ogórki i chwilę razem dusić. Następnie zawartość patelni dołożyć do garnka z prawie miękkim mięsem, przyprawić i dusić do miękkości.Mąkę wymieszać ze śmietaną i odrobiną sosu z mięsa i zagęścić sos. Zagotować. Podawać z pieczywem, makaronem lub kaszą.Ja połowę porcji zamroziłam (bez zagęszczania sosu). Podana w przepisie mąka i śmietana do sosu przewidziana jest na całą porcję mięsa.*Historyjka jest fikcyjna, ale przepis pochodzi naprawdę od znajomej zakonnicy, która dostała go z pewnej parafii.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[CHATKA BABY JAGI]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/chatka-baby-jagi/</link>
<description><![CDATA[Przepis ten zalicza się do grona moich faworytów. Mam go od bardzo dawna i często do niego powracam. Ciasto jest proste (wbrew pozorom) w wykonaniu , ładnie wygląda i , co najważniejsze , bardzo smaczne :-)]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/chatka-baby-jagi/</guid>
<pubDate>Sun, 21 Oct 2007 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Przepis ten zalicza się do grona moich faworytów. Mam go od bardzo dawna i często do niego powracam. Ciasto jest proste (wbrew pozorom) w wykonaniu , ładnie wygląda i , co najważniejsze , bardzo smaczne :-)Składniki:- 1/2 kg tłustego sera- 1 kostka margaryny- 1 szkl. cukru pudru (może być zwykły)- 1 łyżka kakao- 36 sztuk herbatników- aromat waniliowyMargarynę utrzeć z cukrem i po trochu dodawać zmielony ser. Masę podzielić na dwie części: do jednej dodać kakao , a do drugiej aromat waniliowy. Herbatniki rozłożyć na folii aluminiowej w 3 rzędy po 6 ciastek. Posmarować kremem kakaowym (zostawiając ok. 2-3 łyżki), na to położyć drugą warstwę herbatników , a następnie krem waniliowy. Na środek położyć pasek z masy kakaowej , całość złożyć w "trójkąt" i wstawić do lodówki. Polewa:- 1/4 kostki margaryny- 1/2 szkl. cukru- 3 łyżki mleka w proszku- 1 czubata łyżka kakao- 2-3 łyżki wodyMargarynę , cukier , kakao i wodę zagotować. Odstawić z ognia i dodać mleko w proszku , dobrze wymieszać. Przestudzoną polewą oblać schłodzone ciasto.   ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pączki - oponki]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/paczki-oponki/</link>
<description><![CDATA[Miałam wczoraj małą przygodę kulinarną. Wszystko zaczęło się od tego, że zwykle po obiedzie mamy jakiś deserek. A przy niedzieli, przyzwyczailiśmy się, że jest to ciasto. Ale jakoś przy przedświątecznym natłoku zajęć nie upiekłam nic, co mogłoby stanowić słodkie zakończenie niedzielnego obiadu... I jak się można domyślać, trochę nam było z tym nieswojo:) bo coś słodkiego by się przekąsiło.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/paczki-oponki/</guid>
<pubDate>Mon, 22 Dec 2008 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[ Oponki drożdżoweMiałam wczoraj małą przygodę kulinarną. Wszystko zaczęło się od tego, że zwykle po obiedzie mamy jakiś deserek. A przy niedzieli, przyzwyczailiśmy się, że jest to ciasto. Ale jakoś przy przedświątecznym natłoku zajęć nie upiekłam nic, co mogłoby stanowić słodkie zakończenie niedzielnego obiadu... I jak się można domyślać, trochę nam było z tym nieswojo:) bo coś słodkiego by się przekąsiło. Coś domowego... bo czekoladek ci u nas dostatek. Ale to nie to. Bartek wpadł więc na genialny pomysł, że przecież nie jest jeszcze tak późno i zdążymy na podwieczorek przygotować oponki-pączki we frytkownicy. Krzyś oczywiście z radości, że będą pączki mało nie wyszedł z siebie, mąż pognał do spiżarni po frytkownicę, a ja wydrukowałam przepis na pączki, który znalazłam na tym blogu. Przeczytałam składniki i dawaj do roboty! Zrobiłam rozczyn drożdżowy, odmierzyłam mąkę, cukier i resztę składników i zaczęłam zarabiać ciasto mikserem, czytając w międzyczasie dalszą część przepisu. I nagle zamarłam w bezruchu: tam było napisane, że ciasto musi się schłodzić przez noc w lodówce! I co teraz? przecież nie powiem dziecku, że nici z pączków, bo się zapłacze. A i my się już nastawiliśmy na ten niecodzienny deser. Trudno. Włożyłam zagniecione ciasto do lodówki i gorączkowo zaczęłam wertować książki szukając przepisu na oponki, które moglibyśmy zjeść jeszcze przed dobranocką. Na szczęście znalazłam taki w kolekcji holenderskich przepisów do zbierania. Ekspresowe oponki na proszku do pieczenia. Zrobienie ich zajęło mi chwilkę i cała reszta również. Nie przesadzę, jeśli powiem, że od znalezienia przepisu do zjedzenia podwieczorku nie minęła nawet godzina!A dzisiaj usmażyłam wczorajsze, pechowe pączki drożdżowe.Tak więc przedstawię teraz oba przepisy i moją subiektywną ocenę obu rodzajów oponek: proszkowych i drożdżowych.Moja ocena: bardziej nam smakowały pączki drożdżowe. Były niezwykle puchate, lekkie jak piórko, oraz wyszło ich sporo więcej niż oponek na proszku do pieczenia. Oponki na proszku również nam smakowały, też były puszyste, ale nie aż tak jak drożdżowe. Mają jednak podstawową zaletę: bardzo szybko się je robi. Jeśli ma się spory zapas tłuszczu do smażenia, to można je zrobić nawet jak goście są już w drodze do nas! Oponki na proszku do pieczeniaOponki na proszku do pieczenia16 szt; ø 7 cm50g masła4 łyżki cukru1 jajko250 g mąki1 łyżeczka proszku do pieczeniaszczypta soli1/8 l mlekaTłuszcz i cukier utrzeć na pulchną masę, dodawać stopniowo pozostałe składniki. Ciasto rozwałkować na grubość około 1,1/2 cm. Wykroić oponki i smażyć w szerokim garnku z grubym dnem lub we frytkownicy.Frytkownicę rozgrzać do 190&#176;C i smażyć w oleju głębokim na minimum 6 cm na złoty kolor. Posypać drobnym cukrem z wanilią lub cukrem pudrem z wanilią. Oponki na proszku do pieczeniaOponki drożdżowe27 szt; ø 7 cm1/2 szkl mleka1/3 szkl + 1/2 łyżki cukru1/2 łyżki suchych drożdży2,5 szkl. mąki1/2 łyżeczki soli1 duże jajko4 łyżki roztopionego masła Oponki drożdżoweDo letniego mleka wsypać cukier i drożdże i zostawić w ciepłym miejscu aż się wzburzą (u mnie trwało to 30 min.). W misce wymieszać mąkę, pozostały cukier i sól. W małej miseczce rozbełtać jajko, do którego dodać 4 łyżki wody.Do miski z mąką wlać powoli zaczyn drożdżowy i zacząć powoli miksować końcówkami do zagniatania ciasta. Później powoli wlewać jajko z wodą i letnie rozpuszczone masło. Przełączyć na maksymalną prędkość i miksować 10-15 min, aż ciasto utworzy gładką kulę. Przykryć miskę folią i włożyć na noc do lodówki (u mnie ciasto siedziało w lodówce ponad 20 godzin).Po tym czasie wyjąć z lodówki, rozwałkować na grubość 8 -10 mm i wyciąć oponki. Ułożyć np. na blasze, którą umieścić w ciepłym miejscu na 30 min, aby oponki podrosły. Kiedyś Tatter mówiła, że tzw. &#8222;ciepłe miejsce&#8221;, to piekarnik z włączoną lampką. Od tego czasu stosuję się do tej rady. Bardzo mi przypadła do gustu!Podrośnięte pączki smażyć w szerokim garnku z grubym dnem lub frytkownicy.Frytkownicę rozgrzać do 190&#176;C i smażyć w oleju głębokim na minimum 6 cm na złoty kolor. Posypać drobnym cukrem z wanilią lub cukrem pudrem z wanilią.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ptasie mleczko]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/ptasie-mleczko-1/</link>
<description><![CDATA[Mój Synek jest prawdziwym wielbicielem ptasiego mleczka, a najbardziej to lubi oczywiście wedlowskie o smaku cytrynowym:-) Jednak takie domowej roboty też bardzo mu smakuje. Próbowałam kilka różnych przepisów na ptasie mleczko, ale zdecydowanie to smakuje nam najbardziej. Nie jest bardzo słodkie, gdyż do masy nie dodaję cukru - cała jego słodycz pochodzi jedynie z dodanej galaretki. Kolory oczywiście zależą od użytych galaretek, które Synek zawsze wybiera osobiście:-)]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/ptasie-mleczko-1/</guid>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Mój Synek jest prawdziwym wielbicielem ptasiego mleczka, a najbardziej to lubi oczywiście wedlowskie o smaku cytrynowym:-) Jednak takie domowej roboty też bardzo mu smakuje. Próbowałam kilka różnych przepisów na ptasie mleczko, ale zdecydowanie to smakuje nam najbardziej. Nie jest bardzo słodkie, gdyż do masy nie dodaję cukru - cała jego słodycz pochodzi jedynie z dodanej galaretki. Kolory oczywiście zależą od użytych galaretek, które Synek zawsze wybiera osobiście:-) Składniki:2 szklanki mleka (ja daję 3,2%)2 bite śmietany w proszku3 galaretki o ulubionych smakach (koniecznie różnokolorowe, ja dałam czarną porzeczkę, cytrynową i pomarańczową)1 paczka okrągłych biszkoptów  Przygotować tortownicę o średnicy 23 - 24 cm i na spodzie wyłożyć biszkopty. Można oczywiście pominąć biszkopty i pierwszą warstwę wylać bezpośrednio na spód tortownicy. Przygotować pierwszą warstwę: Galaretkę o smaku czarnej porzeczki rozpuścić w połowie zalecanej wody (w 1 szklance) i odstawić do wystudzenia. Do miski wlać 1 szklankę mleka, wsypać bitą śmietanę i całość ubić. Jak galaretka zacznie tężeć zmiksować z ubitą śmietaną. Masę wlać na biszkopty. Trzeba to zrobić powoli i ostrożnie, żeby biszkopty nie podpłynęły do góry. Tortownicę wstawić do lodówki do stężenia. Jak pierwsza warstwa stężeje można na nią wylać drugą przygotowaną w ten sam sposób z galaretki cytrynowej. Trzecia warstwa: Galaretkę pomarańczową sporządzić według przepisu na opakowaniu. Wylać na pozostałe dwie warstwy i całość schłodzić. Deser należy przechowywać w lodówce. Smacznego:-)]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Faworki ]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/faworki-5/</link>
<description><![CDATA[Dzisiaj ostatki więc chociaż nie jestem zagorzałą tradycjonalistką proponuję na ten dzień faworki. Są to moje pierwsze faworki w życiu więc trochę się ich obawiałam, ale wyszły bardzo smaczne. Elastyczne ciasto świetnie się wałkowało i naprawdę- w co sama chyba nie wierzyłam- udało mi się osiągnąć grubość 0,5 cm:)]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/faworki-5/</guid>
<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Dzisiaj ostatki więc chociaż nie jestem zagorzałą tradycjonalistką proponuję na ten dzień faworki. Są to moje pierwsze faworki w życiu więc trochę się ich obawiałam, ale wyszły bardzo smaczne. Elastyczne ciasto świetnie się wałkowało i naprawdę- w co sama chyba nie wierzyłam- udało mi się osiągnąć grubość 0,5 cm:) Cieniutkie jak bibułka i wpsaniale chrupiące, pozozstają świeże nawet na drugi dzień. Wiem, że w ostatnim czasie ukazało się wiele przepisów na faworki lub chrust a ja skorzystałam z przepisu Ewy Wachowicz, która w sobotę w swoim programie pokazywała róże karnawałowe.

Składniki:


25 dag mąki


1/2 łyżeczki proszku do pieczenia


1 łyżka masła


1 łyżka cukru


2 żółtka


2 jajka


1 łyżka spirytusus


tłuszcz do smażenia


szczypta soli


cukier do posypania


Przesianą mąkę posiekać z masłem, dodać cukier, proszek do pieczenia, jajka, żółtka, szczyptę soli i alkohol. Zarobić ciasto i wyrabiać tak długo, aż będzie gładkie i jednolite.Odstawić ciasto do lodówki na 25 minut. Podzielić na 3 części. Każdą porcję ciasta cieniutko rowałkować na grubość 0,5 cm. Radełkiem wycinać faworki. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu. Wystygnięte faworki oprószyć cukrem pudrem.
Smacznego:)]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Napoleonka ]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/napoleonka/</link>
<description><![CDATA[Przepis na napoleonkę znalazłam u <a href="http://mojewypieki.blox.pl/2006/12/Napoleonka.html">Dorotki</a> bardzo dawno temu. Przepis jest na blaszkę o wymiarach 32×23 cm. Ja piekłam z połowy składników w odpowiednio mniejszej formie. Ciasto wyszło bardzo smaczne i szkoda, że ten przepis aż tyle czekał w kolejce;) Warto się skusić.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/napoleonka/</guid>
<pubDate>Sun, 11 Oct 2009 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Ciągle zapisuje sobie przepisy do wypróbowania. Mam w ulubionych specjalny folder, w którym zamieszczam przepisy, które mi się spodobają. Lista ciągle się wydłuża. Dość często ją przeglądam, czasami wyrzucam jakieś przepisy, bo np truskawki się skończyły. Mimo wszystko lista jest bardzo długa, a blogowicze codziennie dodają wspaniałe przepisy:) Jak tu za nimi wszystkimi nadążyć?;)
Wczoraj przeglądałam swoją listę i przypomniało mi się, że jest tam przepis na napoleonkę, który zdecydowanie zbyt długo czekał na swoją kolejkę. Upiekłam to ciasto i jeden przepis mogłam usunąć z listy, ale w międzyczasie przeglądając blogi znalazłam kolejne przepisy warte wypróbowania, które dodałam to listy :D Piekę, gotuję, niby usuwam przepisy z listy, a lista z dnia na dzień jest dłuższa;)
Przepis na napoleonkę znalazłam u Dorotki bardzo dawno temu. Przepis jest na blaszkę o wymiarach 32×23 cm. Ja piekłam z połowy składników w odpowiednio mniejszej formie. Ciasto wyszło bardzo smaczne i szkoda, że ten przepis aż tyle czekał w kolejce;) Warto się skusić.
 
Składniki na ciasto:

 2 szklanki mąki
1 margaryna/masło (250 g)
1 szklanka kwaśnej śmietany (18%)

Składniki na masę:

3 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru
1 cukier waniliowy
4 jaja
4 łyżki mąki pszennej
5 łyżek mąki ziemniaczanej

Z mąki, margaryny i śmietany zagniatamy ciasto, tak jak na kruche. Wkładamy do lodówki na minimum 2 godziny lub nawet na cała noc; dzielimy na 2 części. Rozwałkowujemy cieniutko, kładziemy na blaszki i pieczemy w temp 190 - 200 stopni przez około 20 - 25 minut.
Gotujemy 2 szklanki mleka z cukrami.
Pozostałą szklankę miksujemy z jajkami i mąką pszenną oraz ziemniaczaną. Tak zmiksowaną mieszankę wlewamy do wrzącego mleka, mieszamy, gotujemy i otrzymujemy bardzo gęsty budyń, który gorący wylewamy na jeden płat ciasta i przykrywamy drugim.
Po wystygnięciu posypujemy cukrem pudrem. Najsmaczniejsza dnia kolejnego (ciasto musi zmięknąć pod wpływem budyniu). Kroić ostrożnie nożem z piłką, jest bowiem niezwykle krucha.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Placki po węgiersku]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/placki-po-wegiersku/</link>
<description><![CDATA[Placki po węgiersku to taka potrawa, na którą każdy ma inny przepis. Do mojej wersji sosu dochodziłam dość długo, ale teraz w naszej opinii jest już bliski perfekcji :) Nie ma w nim świeżej papryki ani pieczarek, które często są składnikiem tego dania - za to są przyprawy dodające aromatu.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/placki-po-wegiersku/</guid>
<pubDate>Sun, 02 Nov 2008 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Placki po węgiersku to taka potrawa, na którą każdy ma inny przepis. Do mojej wersji sosu dochodziłam dość długo, ale teraz w naszej opinii jest już bliski perfekcji :) Nie ma w nim świeżej papryki ani pieczarek, które często są składnikiem tego dania - za to są przyprawy dodające aromatu. Ważna jest oczywiście wołowina, która musi być dobrej jakości - zazwyczaj nie kupuję skrawków gulaszowych, tylko wybieram ładny kawałek mięsa na zrazy.Składniki:Sos: 1 kg wołowiny       2-3 duże cebule        4-5 ząbków czosnku       2 listki laurowe, kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu ziarnistego        1 łyżka kolendry w ziarnach       1 łyżka kuminu       1 łyżka słodkiej czerwonej papryki       1 łyżeczka chilli w proszku (może być więcej lub mniej, zależnie od smaku)       1 mała puszka koncentratu pomidorowego        sól, pieprz       oliwa z oliwek  Placki: 1 kg ziemniaków          1 cebula           kilka łyżek mąki          szczypta soliMięso pokrój w plastry, następnie w bardzo małą kostkę (maksymalnie 1,5x1,5 cm).Cebulę pokrój w piórka i posiekaj czosnek, a następnie podsmaż wszystko na oliwie.Kiedy cebula się zeszkli, dorzuć mięso i smaż wszystko przez około 5 minut.Potem przełóż mięso do garnka i dolej wody. Wrzuć listek laurowy, ziele angielskie, pieprz, kolendrę i kumin, całość duś na małym ogniu, aż mięso zmięknie. Jeżeli woda się wygotuje, możesz trochę dolać. W międzyczasie zetrzyj ziemniaki i cebulę, wymieszaj z mąką i solą. Kiedy mięso będzie miękkie, dołóż do sosu koncentrat pomidorowy, paprykę i chilli, dopraw do smaku pieprzem i solą. Ja zazwyczaj nie zagęszczam już takiego sosu, bo robi to rozgotowująca się cebula, ale jeśli masz wrażenie, że sos robi się zbyt rzadki, możesz go zagęścić mąką.Usmaż duże placki, składaj je na pół i polewaj sosem.Ja podaję takie placki najczęściej z surówką z kiszonej kapusty. ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szybkie polędwiczki wieprzowe ]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/szybkie-poledwiczki-wieprzowe/</link>
<description><![CDATA[Jest to pomysl na szybki i pyszny obiad - można przygotować go w około 30 minut.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/szybkie-poledwiczki-wieprzowe/</guid>
<pubDate>Tue, 26 Oct 2010 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Jest to pomysl na szybki i pyszny obiad - można przygotować go w około 30 minut.
Składniki:
po 1 niedużej polędwiczce wieprzowej na osobę
zestaw ulubionych przypraw, lub też gotowa mieszanka przyprawowa, np. do steku lub gyrosu
ocet balsamiczny, oliwa
Polędwiczki pokrój w poprzek na nieduże kawałki, lekko rozpłaszcz, posyp przyprawami. Jeśli masz więcej czasu, możesz włożyć mięso z przyprawami do lodówki na jakiś czas, ale nie jest to konieczne. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. Ułóż mięso w naczyniu żaroodpornym posmarowanym oliwą, każdy kawałek pokrop lekko octem balsamicznym. Piecz około 20-25 minut, podawaj z sałatą.
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pesto krok po kroku.]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/pesto-krok-po-kroku/</link>
<description><![CDATA[Pesto, czyli wyśmienity przykład jedzenia przygotowanego wedle zasady: kilka składników, minimum wysiłku i maksimum smaku.<br /><br />Według mnie, jeden z najlepszych sosów, jakie kiedykolwiek wymyślono. Świetny sam w sobie, albo jako dodatek do makaronu, risotto, czy jako np. farsz do mięs.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/pesto-krok-po-kroku/</guid>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Pesto, czyli wyśmienity przykład jedzenia przygotowanego wedle zasady: kilka składników, minimum wysiłku i maksimum smaku.Według mnie, jeden z najlepszych sosów, jakie kiedykolwiek wymyślono. Świetny sam w sobie, albo jako dodatek do makaronu, risotto, czy jako np. farsz do mięs.Podstawowe składniki są następujące: bazylia, ser, orzeszki, czosnek i oliwa extra virgin. Proporcje- wedle uznania. Ja pesto przygotowuję na oko, dlatego zawsze smakuje trochę inaczej.Poza tym, możecie się pobawić w dobieranie składników, aż uzyskacie najbardziej Wam odpowiadające smak i konsystencję. Do bazylii można dodać trochę natki pietruszki. Parmezan można zastąpić Grana Padano, Pecorino lub innym podobnym serem (ja użyłem ostatnio litewskiego Dziugasa i był całkiem dobry:)), zamiast najcześciej występujących w przepisach orzeszków piniowych można spróbować dodać orzechy włoskie, niektórzy nie dodają czosnku, itp., itd.:)Poniżej podaję przepis na pesto przygotowane z:- listków z 3 pęczków bazylii (40 g), - 1 ząbku czosnku, - garści startego Parmezanu,- garści orzeszków piniowych, - oliwy extra virgin (ok. 70-100 ml) oraz - soli i pieprzu.Z tej ilości składników wychodzi 1 mały słoiczek pesto. Oryginalnie, sos przygotowuje się w moździerzu. Jeżeli nie macie moździerza (lub odpowiednio dużego moździerza), równie dobrze możecie przygotować pesto w robocie kuchennym.1. W malakserze rozdrabniamy lekko orzeszki. Można je również posiekać nożem. Chodzi o to, żeby nie zmielić ich zbyt drobno. Dzięki temu, dodamy naszemu pesto dodatkową, chrupką fakturę. Orzeszki wyjmujemy i odkładamy na bok.2. Do malaksera wkładamy ząbek czosnku i rozdrabniamy go ze szczyptą pieprzu i soli. Pamiętajmy, żeby nie przesadzić z solą, gdyż ser, który później dodamy, jest dość słony. Poza tym, jeżeli pesto wyjdzie mało słone, zawsze możemy je dosolić na końcu. 3. Do rodrobnionego ząbka czosnku dodajemy połowę listków bazylii. Rozdrabniamy je bardzo krótko, najlepiej używając przycisku PULSE. Chodzi o to, żeby cały proces rozdrabniania trwał jak najkrócej, gdyż bazylia jest bardzo delikatna i szybko traci smak przy dłuższej obróbce. Poza tym, sos nie ma mieć gładkiej konsystencji.  Dodajemy resztę listków bazylii i znowu króciutko je rozdrabniamy.4. Do lekko rozdrobnionych listków bazylii dodajemy powoli oliwę, włączając i wyłączając malakser, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.5. Na koniec dodajemy starty ser i rozdrobnione orzeszki i jeszcze kilka razy włączamy i wyłączamy malakser, do momentu aż wszystkie składniki się połączą. Jeżeli sos je za gęsty, można dodać trochę oliwy.Gotowe! Pesto zużywamy od razu lub przekładamy do słoiczka, przkrywamy warstwą oliwy i chowamy do lodówki. Przykryte oliwą, pesto wytrzyma w lodówce do 6 miesięcy.Smacznego!]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szarlotka z pianką]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/szarlotka-z-pianka/</link>
<description><![CDATA[Ten przepis jest w zasadzie wariacją mojego ulubionego przepisu na <a href="http://mycuisine.blox.pl/2007/07/Plesniak.html">pleśniak; </a>różni się tym, że nie dodaję kakao do górnej warstwy, no i zamiast dżemu są jabłka. Trudno było to ciasto sfotografować, bo jest bardzo kruche i nieco się rozjeżdża.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/szarlotka-z-pianka/</guid>
<pubDate>Sat, 16 Aug 2008 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Ten przepis jest w zasadzie wariacją mojego ulubionego przepisu na pleśniak; różni się tym, że nie dodaję kakao do górnej warstwy, no i zamiast dżemu są jabłka. Trudno było to ciasto sfotografować, bo jest bardzo kruche i nieco się rozjeżdża. Jeśli chcecie osiągnąć bardziej zwartą konsystencję, można rozważyć dodanie do jabłek galaretki cytrynowej lub agrestowej, albo po prostu żelatyny.Składniki:3 szklanki mąki krupczatki5 jajek1,5 szklanku cukrukostka masła (200 g)2 łyżki kwaśnej śmietany kilka kropel esencji waniliowej lub cukier waniliowy1,5 łyżeczki proszku do pieczenia1 kg kwaśnych jabłek (ja korzystałam ze zrobionego z własnych jabłek musu)cukier do smaku, cynamon Przesiej mąkę, wymieszaj ją z 0,5 szklanki cukru, proszkiem do pieczenia i cukrem waniliowym lub esencją. Żółtka oddziel od białek, białka odstaw, a żółtka wlej do dołka w mące. Masło pokrój na kawałki i posiekaj z mąką i żółtkami, następnie wyrób ciasto, dodając śmietanę. Uformuj kulę, owiń ją folią i włóż do lodówki na co najmniej dwie godziny. Jeśli masz mało czasu, możesz włożyć ciasto do zamrażarki na pół godziny.Następnie podziel ciasto na 1/3 i 2/3. Większą część ułóż na blasze i podpiecz przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Jabłka zesmaż z cukrem na mus, dodaj cynamon. Białka ubij na sztywno, dodaj cukier i ubijaj, aż powstanie lśniąca piana. Na podpieczony spód wyłóż jabłka, potem pianę z białek i cukru, a na wierzch zetrzyj na tarce resztę ciasta. Piecz jeszcze 30-40 minut w 180 stopniach. ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pijak]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/pijak/</link>
<description><![CDATA[W pierwszym wpisie po naszym powrocie z nad morza zachwalałam ciasto, które kupowaliśmy w miejscowej cukierni. Smakowało nam tak bardzo, że postanowiłam znaleźć przepis i upiec takie ciasto w domu. Od tamtego wpisu upłynął miesiąc i na reszcie udało mi się znaleźć czas na upieczenie "pijaka". Chyba już  zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami :)]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/pijak/</guid>
<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[W pierwszym wpisie po naszym powrocie z nad morza zachwalałam ciasto, które kupowaliśmy w miejscowej cukierni. Smakowało nam tak bardzo, że postanowiłam znaleźć przepis i upiec takie ciasto w domu. Od tamtego wpisu upłynął miesiąc i na reszcie udało mi się znaleźć czas na upieczenie &quot;pijaka&quot;. Chyba już  zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami :) Trzeba włożyć trochę czasu, żeby przygotować to ciasto, ale zapewniam, że się opłaca i polecam wszystkim, bo jest przepyszne.Autorką przepisu jest Ilka76 z forum Wielkie Żarcie.  Składniki na biszkopt: - 3 jaja - 6 łyżek cukru - 6 łyżek oleju - 6 łyżek mąki - 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia  na ciasto makowo-kokosowe: - 6 białek - 1/2 szklanki cukru - 1/2 szklanki suchego maku - 1/2 szklanki wiórków kokosowych  na masę: - 1/2 l mleka - 3 żółtka - budyń waniliowy lub śmietankowy - 3 łyżki mąki ziemniaczanej - 3 łyżki mąki pszennej - 3 łyżki cukru pudru - kostka masła lub margaryny  na wierzch: - 1 szklanka wódki - 1-2 paczki okrągłych biszkoptów - 1 słoik dżemu z czarnych porzeczek - polewa czekoladowa Biszkopt: białka ubić na sztywną pianę. Dodać cukier. Nadal ubijając dodawać po 1 żółtku. Do ubitych jajek dodać olej oraz mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wlać do blaszki o wymiarach  ok. 24x30 cm i piec w 170&#186;C przez około 30 minut.  Ciasto makowo-kokosowe: z białek ubić na sztywno pianę. Dodać cukier, mak i wiórki kokosowe. Delikatnie wymieszać łyżką. Piec w tej samej blaszce co biszkopt, w tej samej temperaturze przez około 25 minut.Masa: do połowy mleka wsypać budyń, mąki i żółtka. Dobrze wymieszać trzepaczką. Resztę mleka zagotować. Wlać rozrobioną masę z mąką i żółtkami. Zagotować razem stale mieszając. Należy uważać, żeby masa się nie przypaliła. Miękkie masło utrzeć z cukrem. Nadal miksując dodawać po łyżce wystudzoną masę. Biszkopt posmarować dżemem, położyć ciasto makowo-kokosowe i masę. Na masie ułożyć biszkopty nasączone w wódce. Całość polać polewą przygotowaną według podanego w linku przepisu. ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pączki]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/paczki-1/</link>
<description><![CDATA[Mamy obecnie karnawał , więc nie może zabraknąć w tym czasie  pączków. A , że tegoroczny  post zaczyna się bardzo wcześnie , zatem czas najwyższy na  smażenie , zwłaszcza ,  jeśli chcemy sobie wypróbować przepis przed "tłustym czwartkiem"  ;-)]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/paczki-1/</guid>
<pubDate>Sun, 13 Jan 2008 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Mamy obecnie karnawał , więc nie może zabraknąć w tym czasie  pączków. A , że tegoroczny  post zaczyna się bardzo wcześnie , zatem czas najwyższy na  smażenie , zwłaszcza ,  jeśli chcemy sobie wypróbować przepis przed "tłustym czwartkiem"  ;-) Kiedyś krążyła taka opinia (być może teraz też niektórzy z nią się zgodzą) , że najlepsze pączki wychodzą z użyciem dużej ilości żółtek (pamiętam , że mamie zawsze zostawało mnóstwo białek). Były  rzeczywiście puszyste i mięciutkie , jednak czegoś mi w nich brakowało... Kiedy sama zaczęłam kucharzyć , poszukiwałam przepisu idealnego , według mojego gustu oczywiście ;-) No i w końcu znalazłam - jak do tej pory dla mnie  najlepszy przepis na pączki ,a co ciekawsze  , z małą ilością jajek :-)Składniki:- 1 kg mąki- 3 żółtka + 2 całe jajka- 3/4 szkl. cukru- 3/4 szkl. oleju lub stopionego masła (z olejem pączki będą bardziej "wilgotne")- 5 dag drożdży świeżych lub 14 g suszonych (ja robiłam z suszonymi)- 2 łyżki spirytusu lub octu- cukier waniliowy- 2 szkl. ciepłego mleka- szczypta soli- słoiczek dżemu lub konfitury- olej lub smalec do smażeniaZ drożdży , kilku łyżek mleka , odrobiny cukru i mąki zrobić rozczyn ,  postawić do wyrośnięcia. Jajka i żółtka ubić z cukrem , solą oraz cukrem waniliowym. Wymieszać z mąką , resztą mleka i wyrośniętymi drożdżami. Na koniec dodać olej i spirytus , dobrze wyrobić (jeśli ciasto będzie zbyt luźne i klejące - dodać mąki). Odstawić do wyrośnięcia , aż podwoi swoją objętość (ok. 1 godziny). Następnie  odrywać małe kawałki ciasta , rozpłaszczać na dłoni , nakładać łyżeczką konfiturę i formować pączki. Układać na posypanej mąką ściereczce łączeniem do dołu , poczekać , aż urosną i wkładać do rozgrzanego tłuszczu (nie za gęsto - tak , żeby swobodnie pływały) odwracając dolną stroną do góry. Na początku smażyć pod przykryciem - dzięki temu pączki dodatkowo wyrosną , zaokrąglą się  i  będą miały jasną "obrączkę". Podczas smażenia trzeba uważać , żeby tłuszcz nie był zbyt gorący , bo pączki za mocno się zrumienią , a w środku będą surowe (sprawdzać patyczkiem). Każdą porcję smażyć po kilka minut i wykładać na bibułę do odsączenia tłuszczu.Na lukier:- ok. 2 szkl. cukru pudru- kilka łyżek mleka - odrobina olejku rumowegoAlbo:- ok.2 szkl. cukru pudru- kilka łyżek soku cytrynowego i wodyDokładnie wymieszać i polać ciepłe pączki.Uwagi:Temperatura tłuszczu do smażenia powinna wynosić ok. 180 st.C. Nie używam termometru , więc sama kiedyś miałam z tym problem i moje pączki wychodziły zbyt przyrumienione , dopiero pod koniec smażenia udawało mi się ustawić odpowiednią temperaturę , ale teraz już mam na to swoją metodę :-) Na rozgrzany tłuszcz wrzucam malutką kulkę ciasta i jeśli opada ona na dno i dość długo nie wypływa - temperatura jest zbyt niska , a jeśli wypływa od razu i szybko się rumieni - za wysoka. Najlepiej kiedy kulka wypływa w ciągu 3 sekund i dopiero po chwili zaczyna powoli się rumienić. A jeżeli trwa to zbyt długo , to wystarczy zwiększyć delikatnie płomień - to łatwiejsze , niż obniżanie temperatury , gdyby tłuszcz był za gorący ;-)]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Flaki]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/flaki/</link>
<description><![CDATA[Z surowymi flakami będziemy mieli trochę roboty bo trzeba je oczyścić i obgotować. Płuczemy je dokładnie pod bieżącą wodą i co najmniej dwa razy gotujemy (wymienając wodę) po około 10 minut. Po każdym obgotowaniu należy flaki przepłukać. Obgotowanie i płukanie pomoże nam pozbyć się szumowin i przykrego zapaszku flaczków.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/flaki/</guid>
<pubDate>Thu, 18 Dec 2008 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Przepis na flaki wołowe własnej roboty.Składniki:1 kg surowych flaków wołowych50 dkg wołowiny na wywarz włoszczyzny: dwie marchewki, pietruszka, seler i pordwa listki laurowe4 ziarna ziela angielskiegoząbek czosnkupół łyżeczki gałki muszkatałowejłyżka suszonego majerankułyżeczka słodkiej paprykiszczypta ostrej paprykisól i pieprzZ surowymi flakami będziemy mieli trochę roboty bo trzeba je oczyścić i obgotować. Płuczemy je dokładnie pod bieżącą wodą i co najmniej dwa razy gotujemy (wymienając wodę) po około 10 minut. Po każdym obgotowaniu należy flaki przepłukać. Obgotowanie i płukanie pomoże nam pozbyć się szumowin i przykrego zapaszku flaczków.  W czasie gdy przygotowujemy nasze flaki, w drugim garnku powinien robić nam się bulion. W tym celu zalewamy mięso wołowe niesoloną wodą i gotujemy pod przykryciem na niewielkim ogniu. (można też użyć wołowej kostki rosołowej ale własnoręczny wywar będzie na pewno lepszy)Gdy flaki mamy już obgotowane i przepłukane zalewamy je wywarem z mięsa (razem z mięsem),  dodajemy ziele angielskie, listek laurowy, pokrojony czosnek, majeranek i wszystko stawiamy na małym gazie pod przykryciem. Teraz możemy zabrać się za warzywa, które kroimy jak do zwykłej zupy. Gdy już mamy warzywa pokrojone wrzucamy je do garnka i wszystko gotujemy, cały czas na małym ogniu, co najmniej godzinę (im dłużej tym lepiej). Pod koniec gotowania nasze flaki wołowe doprawiamy solą, pieprzem, papryką. Mięso wołowe wyjmujemy. Można je oddzielnie zjeść z chlebem i musztardą i ... voila, nasze flaki wołowe są gotowe. Flaki podajemy na gorąco z chlebem (najlepszy oczywiście jest chleb na zakwasie własnej roboty).Zasmażka do flakówW wielu przepisach pojawia się zagęszczająca zasmażka do flaków. Ja z niej nie korzystam ale jeśli ktoś ma ochotę, to proszę bardzo, oto przepis:Bierzemy mniej więcej równą ilość masła i mąki. Masło rozpuszczmy na patelni. Dodajemy powoli mąkę całość mieszając. Jak się mąka zrumieni wlewamy do gotujących się flaków i mieszamy. Zasmażkę wlewamy na jakiś kwadrans przed końcem gotowania, przed doprawianiem.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Babka piaskowa]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/babka-piaskowa/</link>
<description><![CDATA[Już od dłuższego czasu miałam ochotę na zwykłą babkę piaskową - i ciągle odkładałam jej upieczenie . W końcu się zmobilizowałam i dzisiaj ją upiekłam  .]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/babka-piaskowa/</guid>
<pubDate>Fri, 23 Jan 2009 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[            Już od dłuższego czasu miałam ochotę na zwykłą babkę piaskową - i ciągle odkładałam jej upieczenie . W końcu się zmobilizowałam i dzisiaj ją upiekłam  . Skorzystałam z przepisu zamieszczonego na forum cincin przez  Ewę . Miałam okazję próbować babki w jej wykonaniu , więc wiedziałam , że to ciasto jest smaczne . Ewa robi ją z aromatem cytrynowym , ja postanowiłam upiec babkę marmurkową z dodatkiem kakao i aromatu waniliowego.   Wyszła dokładnie taka , na jaką od dawna miałam ochotę - sypka , pachnąca wanilią i kakao - ot , takie łatwe i dobre ciasto do kawy . Polecam !   Składniki :4 jajka1 szklanka cukru1 szklanka mąki pszennej3/4 szklanki mąki ziemniaczanej1,5 łyżeczki proszku do pieczenia1 margaryna - rozpuszczona i ostudzonaaromat waniliowy2 łyżki gorzkiego kakao       Jajka utrzeć z cukrem , nadal miksując stopniowo dodawać obie mąki wymieszane z proszkiem do pieczenia . Do masy wlać rozpuszczoną margarynę , zmiksować i dodać aromat waniliowy .        Odlać 1/3 część ciasta , dodać do niej kakao i zmiksować .        Formę keksową [ u mnie 35 x 11 cm ] wysmarować margaryną i oprószyć bułką tartą . Wlać jasne ciasto , następnie wyłożyć ciemne ciasto na całej długości .        Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 C i piec około 40-50 minut [ u mnie potrzebowało 65 minut ] .    ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Golonka po bawarsku]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/golonka-po-bawarsku/</link>
<description><![CDATA[Kolejna propozycja, która chyba najbardziej kojarzy się z kuchnią bawarską. Może się zdziwicie, ale na to danie, to najbardziej czekał mój Synek, który uwielbia golonkę. Podawałam ją z pysznymi bułeczkami z Weekendowej Piekarni - <a href="http://atinabc.blox.pl/2008/10/Laugenbrtchen.html" title="Laugenbrötchen">Laugenbrötchen</a>.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/golonka-po-bawarsku/</guid>
<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Kolejna propozycja, która chyba najbardziej kojarzy się z kuchnią bawarską. Może się zdziwicie, ale na to danie, to najbardziej czekał mój Synek, który uwielbia golonkę. Podawałam ją z pysznymi bułeczkami z Weekendowej Piekarni - Laugenbrötchen. Przygotowując golonkę kierowałam się przepisem ze strony Moje przepisy, niemniej jednak wprowadziłam małe zmiany. Użyłam większej ilości przypraw do natarcia golonki i nie dodawałam margaryny, gdyż nie mam pojęcia po co jest w przepisie podane pół kostki margaryny. Pominęłam ją zupełnie i uważam, że mojej golonce nic nie brakowało. Była pyszna.  Składniki:golonka tylnia 1 duża cebula 2 1 marchew 1 pietruszka (pokrojony korzeń)piwo (około 1/3 puszki)1-2 ząbki czosnku sól, pieprzinne przyprawy: ziele angielskie, liście bobkowe, ziarenka smakuGolonkę umyć, osuszyć i ponacinać skórę. Natrzeć solą, pieprzem, rozgniecionym czosnkiem, można również dodać inne przypraw np. ziele angielskie, liście bobkowe, ziarenka smaku. Całość zawinąć w folię i odłożyć na 3 godziny do lodówki (ja odłożyłam na całą noc). Następnie obgotować golonkę przez około 30 minut, a potem ułożyć ją w brytfance, podlać wrzącą wodą (użyłam wody, w której ją obgotowywałam) i piec 2 godziny w temperaturze 200&ordm;C. U mnie woda sięgała tak do 1/4 - 1/3 wysokości golonki. Podczas pieczenia mięso należy odwracać co 15 - 20 minut i polewać sosem z dna brytfanki. Jeśli sosu jest zbyt mało, można dolać trochę wody. Po godzinie pieczenia dodać startą na grube cząstki marchew, pietruszkę, pokrojoną na ćwiartki cebulę. Po 2 godzinach pieczenia zwiększyć temperaturę piekarnika do 250&ordm;C i piec jeszcze 30 minut, co kilka minut polewając golonkę piwem, aż do uzyskania chrupiącej skórki. Smacznego :)]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czekoladowe chmurki na Czekoladowy Weekend]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/czekoladowe-chmurki-na-czekoladowy-weekend/</link>
<description><![CDATA[<p>Te chrupiące mocno czekoladowe chmurki na pewno przypadną do gustu każdemu wielbicielowi słodkości. Zniknęły w bardzo szybkim tempie i muszę przyznać, że są na prawdę uzależniające.</p>]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/czekoladowe-chmurki-na-czekoladowy-weekend/</guid>
<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[
Te chrupiące mocno czekoladowe chmurki na pewno przypadną do gustu każdemu wielbicielowi słodkości. Zniknęły w bardzo szybkim tempie i muszę przyznać, że są na prawdę uzależniające. Do ich przygotowania użyłam obranych ze skórki migdałów, równie smaczne będą z innymi orzechami, czy też suszonymi owocami. Sam sposób wykonania chmurek jest bardzo prosty, musimy jedynie poczekać, aż poszczególne warstwy czekolady zastygną, co może troszkę potrwać. 


Przepis dodaję do akcji Lejdi- Walentynki II- czym TO się je oraz akcji Domowy wyrób. 

CZEKOLADOWE CHMURKI
Składniki (na 30 sztuk):
[przepis pochodzi z książki Czekolada z serii Z kuchennej półeczki]

180 g białej czekolady
100 g herbatników
100 posiekanych orzechów (użyłam migdałów)
200 g czekolady deserowej
Białą czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Herbatniki kruszymy na mniejsze kawałki. Do rozpuszczonej czekolady wsypujemy herbatniki i posiekane orzechy, mieszamy. Łyżką wykładamy kawałki masy na talerz wyłożony folią aluminiową lub papierem do pieczenia. Schładzamy, aż czekolada zastygnie, a następnie zdejmujemy delikatnie z folii. Deserową czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Chmurki zanurzamy w czekoladzie, a następnie odkładamy na folię aluminiową. Odstawiamy do schłodzenia, do momentu aż czekolada stężeje. Możemy je przechowywać w chłodnym i suchym miejscu do tygodnia czasu. ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[BARDZO ZDROWE CIASTECZKA OWSIANE]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/bardzo-zdrowe-ciasteczka-owsiane/</link>
<description><![CDATA[Ten przepis znalazłam ostatnio na forum CinCin  dzięki Tatter i zorganizowanemu przez nią jabłkowego święta. Nigdy wcześniej nie piekłam takich zdrowych , a zarazem prostych w wykonaniu ciastek - bez jajek , bez tłuszczu , a nawet bez cukru (choć ja jednak posłodziłam je trochę miodem). Składniki można sobie dowolnie komponować - według własnego gustu i pomysłu :-)]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/bardzo-zdrowe-ciasteczka-owsiane/</guid>
<pubDate>Thu, 02 Oct 2008 00:00:00 +0200</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Ten przepis znalazłam ostatnio na forum CinCin  dzięki Tatter i zorganizowanemu przez nią jabłkowego święta. Nigdy wcześniej nie piekłam takich zdrowych , a zarazem prostych w wykonaniu ciastek - bez jajek , bez tłuszczu , a nawet bez cukru (choć ja jednak posłodziłam je trochę miodem). Składniki można sobie dowolnie komponować - według własnego gustu i pomysłu :-)Składniki:- ok. 400 g płatków owsianych (mogą też być pszenne , żytnie , jęczmienne lub ich mieszanka)- 200 g rodzynek- 1/2 szkl. wody- dodatki do wyboru: banan , mus z jabłek , ziarna słonecznika , sezam , suszone morele , śliwki , daktyle , orzechy itp. - miód do smaku (dodałam od siebie)Płatki zemleć (ja użyłam błyskawicznych i dałam je w całości) , wymieszać z resztą składników (u mnie były to: 2 banany (rozgniecione widelcem) , rodzynki , trochę siemienia lnianego , drobno pokrojone suszone śliwki , posiekane orzechy i miód). Wody należy dolać tyle , żeby ciasto było gęste , ale trzymało się kupy ;-) Masę nakładać łyżką na blachę wyłożoną pergaminem. Piec 50 - 60 minut w temperaturze ok. 160 st.C. do momentu , aż delikatnie się zarumienią.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Schab Pieczony]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/schab-pieczony/</link>
<description><![CDATA[Schab po umyciu i osuszeniu nacieramy solą i pieprzem. Do oliwy dodajemy sok z cytryny, drobno pokrojoną cebulę i czosnek, zielony pieprz, pokruszony listek laurowy, paprykę, ziele angielskie, można też dosypać łyżeczkę majeranku. Jeśli używamy suszonego tymianku bądź suszonej szałwi dodajmy ją teraz, jeśli mamy świeże zioła układamy je na mięsie po polaniu marynatą.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/schab-pieczony/</guid>
<pubDate>Sat, 20 Dec 2008 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Składniki1,3 kg schabu bez kościpół szkalnki oliwysok z cytryny 1-2 łyżeczki2 ząbki czosnku1 mała cebulakilka gałązek świeżego tymiankukilka listków szałwi2 listki laurowe5 ziarenek ziela angielskiegokilka ziarenek zielonego pieprzuszczypta ostrej paprykisól, pieprzSchab po umyciu i osuszeniu nacieramy solą i pieprzem. Do oliwy dodajemy sok z cytryny, drobno pokrojoną cebulę i czosnek, zielony pieprz, pokruszony listek laurowy, paprykę, ziele angielskie, można też dosypać łyżeczkę majeranku. Jeśli używamy suszonego tymianku bądź suszonej szałwi dodajmy ją teraz, jeśli mamy świeże zioła układamy je na mięsie po polaniu marynatą. Marynatę smakujemy i ew. jeszcze doprawiamy. Ma mieć wyczuwalny ale niezbyt kwaśny smak i ... ma być smaczna :). Taką marynatą zalewamy nasz schab i odstawiamy do lodówki najlepiej na całą noc albo nawet 24 godziny. Jeśli nie mamy czasu możemy skrócić proces marynowania do np. 2 godzin. Dzięki oliwie i cytrynie taka marynata działa dość szybko i mięso też powinno być smaczne. Dobrze jest ze dwa razy przekręcić mięso w czasie marynowania.Gdy już mamy zamarynowane mięso (lub podmarynowane) możemy zabrać się za pieczenie.Pieczenie schabuW większości przepisów pieczenie schabu odbywa się w niskiej temperaturze tj. 160-180 stopni i słusznie. Ja jednak piekę schab, jak i większość mięs, najpierw przez chwilę w wysokiej temperaturze, później w mniejszej. Wysoka temperatura na początku zamknie nam pory w mięsie i nie wycieknie nam zbyt dużo soków więc mięso będzie bardziej soczyste. I tak ...Piekarnik rozgrzewamy do 220-250 stopni i gdy zgaśnie lampka wstawiamy mięso. Pieczemy je w takiej temperaturze ok. 15 minut - powinno zacząć skwierczeć, po czym temperaturę zmniejszamy do 160-180 stopni i pieczemy jeszcze około godziny na kilogram mięsa, polewając od czasu do czasu wytopionym tłuszczem. Pod koniec pieczenia (na około kwadrans przed) mięso przykrywamy żeby się soki w nim ładnie rozeszły. Po wyłączeniu piekarnika niech sobie jeszcze w nim trochę poleży.Wesołych i Smacznych Świąt Bożego Narodzenia.PS. W przygotowaniu prawdziwie świąteczny schab w pomarańczach. Przepis już jutro albo pojutrze.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wspomnienia z cukierni - puszysta wuzetka]]></title>
<link>http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/wspomnienia-z-cukierni-puszysta-wuzetka/</link>
<description><![CDATA[Receptura na tą wuzetkę figuruje - podana przeze mnie wieki temu - na moich ulubionych forach kulinarnych i cieszy się tam popularnością. Przepis na biszkopt podaję tu jednak nieco zmieniony, bo zbytnia prostota pierwowzoru niektórym sprawiała niespodzianki. Przy podanej poniżej metodzie postępowania nie powinno być mam nadzieję żadnych wpadek. Po raz kolejny sprawdza się zasada, że z biszkoptem należy się obchodzić baaaardzo delikatnie.]]></description>
<guid isPermaLink="true">http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/wspomnienia-z-cukierni-puszysta-wuzetka/</guid>
<pubDate>Tue, 16 Jan 2007 00:00:00 +0100</pubDate>
<content:encoded><![CDATA[Wuzetka to jedno z moich najulubieńszych "cukiernianych" ciast. Jadałam je w wielu miejscach, ale szczególnym sentymentem darzyłam te z trójmiejskich "Delicji". Gdy zdarzało się to wyjątkowe święto, że w niedzielę był w domu - na codzień tułający się po dalekich morzach - mój Tata, zawsze wychodziliśmy stamtąd obładowani paczkami ciast i ciastek. Nie mogło wśród nich oczywiście zabraknąć wuzetek. W Portugalii rzecz jasna to ciasto jest niemożliwe do kupienia. Zresztą pojęcie "ciastka tortowe" jest praktycznie tu nieznane. Jak już pisałam nie jest w powszechnym zwyczaju przekładanie kremem biszkoptu - zamiast tego je się go na sucho. Cóż, co kraj to obyczaj .... a mi  bardzo tęskno do naszych polskich obyczajów.Na szczęście mam przepis, który zdaniem wielu już, emigracyjnych zwłaszcza, degustatorów dorównuje - a niektórzy twierdzą, że nawet przewyższa - smak wuzetek z dobrych polskich cukierni. Te wrażenia mogą być nieco zafałszowane, bo oni oryginałów już dawno nie mieli w ustach. ;) Ostatnio robiłam ją na podwieczorek dla polsko-portugalskich znajomych.Dodam, że dla mnie prawdziwa wuzetka musi mieć krem na bazie bitej śmietany, żadne tam maślane nie wchodzą w rachubę. Tylko dzięki dobrze ubitej kremówce krem nabiera właściwej lekkości i puszysztości. W tym przepisie masa jest usztywniona galaretką cytrynową, której kwaskowa nuta lekko przełamuje łagodną delikatność bitej śmietany.Receptura na tą wuzetkę figuruje - podana przeze mnie wieki temu - na moich ulubionych forach kulinarnych i cieszy się tam popularnością. Przepis na biszkopt podaję tu jednak nieco zmieniony, bo zbytnia prostota pierwowzoru niektórym sprawiała niespodzianki. Przy podanej poniżej metodzie postępowania nie powinno być mam nadzieję żadnych wpadek. Po raz kolejny sprawdza się zasada, że z biszkoptem należy się obchodzić baaaardzo delikatnie.Wuzetka cytrynowablaszka 23cm x 36cm Ciasto biszkoptowe:  5 jajek 3/4 szklanki cukruszczypta soli 1 łyżeczka proszku do pieczenia  1 szklanka mąki  3 łyżki kakao Krem:  1 litr śmietanki kremówki  1 galaretka cytrynowa 1/2 szklanki cukru  2 lyżki zagęstnika do śmietany (ok. 2 opakowania śmietan-fixu) - opcjonalnie* Przesączenie:  1/2 szklanki wody lub mocnej herbaty3 łyżki rumusok z 1/2 cytryny starta czekolada do dekoracji ok. 50gOddzielamy białka od żółtek. Ubijamy żółtka z 1/4 szkl. cukru do białości. Białka ubijamy na sztywno z resztą cukru i szczyptą soli. Do białek wlewamy masę żółtkową i ostrożnie mieszamy (nie mikserem!). Wsypujemy powoli mąkę przesianą z proszkiem i kakao, lekko mieszając łyżką lub szpatułką. Wlewamy do prostokątnej blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 25 min. w temperaturze 180ºC. Po upieczeniu studzimy i przekrajamy biszkopt wzdłuż na pół. Dolną połówkę ciasta wkładamy z powrotem do blaszki i przesączamy polową płynu. Ubijamy kremówkę z cukrem i śmietan-fixem. Dodajemy do śmietany przestudzoną (zupełnie zimną) galaretkę cytrynową rozpuszczoną w 1/2 szkl. wrzącej wody. Wstawiamy krem do lodówki do częściowego stężenia. 1/2 krzepnącej masy wylewamy na ciasto w blaszce**. Drugą połowę ciasta układamy na kremie i przesączamy . Smarujemy ciasto resztą masy i posypujemy startą na tarce czekoladą. Wstawiamy do lodówki do zupełnego stężenia. *Jeśli mamy śmietanę jakiejś sprawdzonej firmy i nie mamy wątpliwości, że się dobrze ubije nie będziemy potrzebować zagęstników - wystarczy sama galaretka.**Ciasto należy przekładać kremem koniecznie w blaszce. Będzie miało ładniejszą formę i nie ma obawy o wypłynięcie kremu. Najlepiej zostawić je w lodówce do następnego dnia.]]></content:encoded>
</item>
</channel>
</rss>
